Tak jeszcze do uzupełnienia metafory z poprzedniego wpisu:
przypomniał mi się odcinek "Kości", w którym genialny naukowiec za
pomocą równań matematycznych opisuje na wielkiej tablicy życie swojej
zamordowanej nastoletniej córki. Byłam zafascynowana tą w sumie bardzo
smutną sceną. Bez wątpienia coś jest w stwierdzeniu, że "matematyka jest
królową nauk". Szkoda, że nie znam jej na tyle, aby w pełni docenić jej
piękno. Ale podziw pozostaje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz