czwartek, 2 sierpnia 2018

35/2018



Dzieciaki (tia, dzieciaki... dorośli faceci) wyjechały bladym świtem, wracają w niedzielę. Wczoraj (dzisiaj) ciskali się chyba do 1. nad ranem, bo to pakowanie itd... Jakby nie można tego było zrobić wcześniej...
Przez te upały koszmarnie sypiam, pobudka o 5.30, potem już nie mogę zasnąć. Około 17. oczy na zapałki, dobrze, że w pracy jest klima. Przestałam się przejmować gadaniem szefowej, żeby nie schładzać za mocno, włączam i już. Pot kapiący kroplami na recepty nie wygląda zbyt estetycznie, lekom też nie może być za gorąco. Nawet na czytanie nie mam siły, jak jest chwila przerwy to zapadam w jakiś letarg... Byle do września...

Komentarze do wpisu


  • nie-okrzesana 2018/08/01 13:55:41

    Na szczęście są przepisy, które chronią leki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz