Kulga się życie do przodu w tempie zawrotnym... W sobotę skończyłam tydzień urlopu szefowej, czyli chodzenie do pracy na 2 razy, rano i po południu, w sumie po 10 godzin dziennie... ufff... Nawet nie spracowałam się jakoś specjalnie, bo pacjenci chyba też powyjeżdżali, jednak było to trochę uciążliwe... Ale- należało się szefowej, jak najbardziej, sama się boję, jak będzie funkcjonować tylko po tygodniu przerwy. Bo urlop do normalnego funkcjonowania psychiki jest po prostu niezbędny. A ona ostatnio miała normalny dwutygodniowy urlop w zeszłe wakacje... Zawsze jeszcze wyjeżdżała na tydzień w zimie, ale wypadek jej matki pokrzyżował te plany.
Starszy ma praktyki studenckie, udało się załatwić w firmie u Ślubnego, nawet chyba jakieś pieniądze z tego będzie miał... Twardo jeździ do pracy nawet w soboty, bo chce nałapać nadliczbówek- do odbioru w czasie Woodstocku. Młodszy wyjechał na obóz i zdążył z niego wrócić. Wyrodne dziecko nie odezwało się przez bite dwa tygodnie, tylko na jakimś hufcowym facebooku oglądałam zdjęcia, gdzie widać było, że się dobrze bawi. Sprawdza się stara zasada, że jak jest dobrze- to kontaktu brak, a jak źle- to dziecko dzwoni i 5 razy dziennie. Zresztą- jest prawie pełnoletni. I jedzie ze Starszym na Woodstock. Tak, to ja, nieodpowiedzialna matka, pozwalam dzieciom jeździć w takie miejsca... Bo taką opinię mam wśród niektórych mamusiek kumpli Młodego, którzy na pytanie o pozwolenie na ten wyjazd, słyszą- "po moim trupie, synku..." tia... Pozostawię to bez komentarza. Jakoś nie widzę tam większego zagrożenia, niż np w czasie pielgrzymki albo obozu czy dużych katolickich młodzieżowych zlotów... Jak się ze swoim dzieckiem rozmawia, to potem można liczyć na rozsądek. Po prostu.
Lekturowo przez miniony miesiąc przeczytałam cztery "Kryminały pod psem" Marty Matyszczak. "Tajemniczą śmierć Marianny Biel" czytało mi się trochę ciężko, może przez szarość Śląska i kiepską (w książce) pogodę. Ale już pozostałe trzy czytało się rewelacyjnie, polecam jako niezobowiązujące lektury na urlop. Poza tym przyznam się, ze w książkach tej autorki poprawnie typuję sprawców popełnionych przestępstw, co zdarza mi się bardzo rzadko :).
Jak się chadza do pracy w różnych dziwnych porach, to nie ma się ochoty na jakieś ambitne lektury. Stąd duet- Magdalena Witkiewicz i Alek Rogoziński i ich "Pudełko z marzeniami" i "Biuro M". A także samej p. Witkiewicz- "Szkoła żon" i "Pensjonat marzeń"- w sumie nie spodziewałam się tyle tak ładnie opisanej erotyki. W każdym razie mnie nie raziła, a to dużo... I jeszcze- "Pracownia dobrych myśli" i "Moralność pani Piontek" tej samej autorki. Takie tam babskie czytadła, na oderwanie od rzeczywistości.
Sięgnęłam również po kryminał z.... Portugalii. "Ona śpiewała fado"- Fernando Sobral. Zdecydowanie inne od tego, co do tej pory czytałam, ale... również udało mi się wytypować sprawcę przed końcem. Mam jeszcze "Lizbończyka" tego samego autora, czeka na spokojniejszy czas.
I była jeszcze Marta Kisiel i jej "Toń"- najnowsza książka. Czy ja już kiedyś pisałam, że tej autorki- biorę w ciemno wszystko, co napisze? Tym razem odwołuje się do jednej z zapomnianych kart historii Wrocławia. Klimatycznie podobne do "Nomen omen", trochę realizmu, trochę magii... bardzo lubię takie rzeczy, trafiło mi "w punkt".
I jeszcze- oczywiście- "polski męski kryminał miejski". Tym razem padło na Marka Stelara i jego "Niepamięć" i "Niewiadomą". W tle- Szczecin. Książki czekały na czytniku od wiosennego urlopu, w końcu się udało... Zaczyna się mocno- podinspektor Dariusz Suder budzi się ze śpiączki w szpitalu w Niemczech. Cudem uniknął śmierci po postrzale w głowę, ale zabito jego żonę i córkę. Co gorsze- sprzed wypadku niedużo pamięta... I potem usiłuje dojść- kto i dlaczego? Druga część- "Niewiadoma"- dotyczy zaginięcia pani psycholog z pierwszej części. I też- "kto i dlaczego"? Bardzo dobrze się czyta, jak ktoś szuka mocniejszego kryminału na urlop- polecam :)
Środek wakacji... Ślubny za dwa tygodnie jedzie ze znajomymi na kajaki, dzieci też w rozjazdach. A ja- odpoczywam na tyle, na ile mi pozwalają okoliczności. Nie ma to jak dobra książka. Bo urlop dopiero we wrześniu :)
Komentarze do wpisu
-
kogelmogel2 2018/07/23 13:57:30
A Martę Kisiel trzeba czytać w jakimś porządku?
-
cytrynka1 2018/07/23 21:38:27
Niekoniecznie. Jedynie dobrze jest najpierw "Dożywocie", a potem "Siłę niższą", bo wtedy idą po kolei losy głównego bohatera. "Szaławiła"- luźno związana z "Dożywociem" i "Siłą", ale kompletnie niezależna. Pozostałe dwie są niezależne- choć postaci pojawiają się te same, ale nie ma to absolutnie wpływu na odbiór lektury.
-
aga-joz 2018/07/23 23:36:21
Rogoziński i Witkiewicz przeczytane w całości. Powieści pani Witkiewicz bardzo mnie zauroczyły... "Kryminały pod psem" zaczęłam, faktycznie pierwszy tom jest taki szaro- bury i pokazuje tę brzydszą stronę życia. Sprawcę też udało mi się szybko i trafnie wytypować.
I uprzejmie proszę o nie podrzucanie coraz to nowych propozycji lektur, bo aż mnie mózg swędzi, chce się czytać, a nie ma aż tyle czasu (oczywiście żartuję, podrzucaj te propozycje, jakoś to poupycham w grafiku).
-
cytrynka1 2018/07/24 07:47:59
Wczoraj skończyłam "Czereśnie zawsze muszą być dwie". Babskie czytadło, czasem mi się łezka kręciła w oku, ale mam wrażenie, że będę o niej długo pamiętać. Urzekło mnie przeplecenie losów bohaterów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz