Chłopcy wrócili. Baaaardzo brudni i baaaardzo szczęśliwi :) Wiadomo- jedna, nieustająca impreza. Jedzenie w strefie gastro bardzo drogie, ale jakoś nic sobie z tego nie robili. Tylko na progu było JEŚĆ!!!
A Starszy na wejściu: "Wiesz mama, Młody zachowywał się NIENAGANNIE".
Wiedziałam, że się dogadają:)
Ślubny wyjechał na krótki spływ kajakowy jakimiś górskimi rzekami. A ja- po pierwsze nie dostałam urlopu, po drugie- nie dla mnie takie atrakcje. Kajakiem to mogę się bujać na wodzie do kolan, leniwie, a nie jakieś progi, przenoszenia. Ślubny pierwszego dnia się wywrócił i utopił swoją ulubioną wakacyjną koszulę. Do tego spanie pod namiotem, bez ciepłej wody. Za stara jestem na takie warunki, nie- i już. Ten brak urlopu to bardzo dobry pretekst.
Czytelniczo- mizernie, bo gorąco i nawet czytać mi się nie chce. Była Sarah Lotz i "Troje"- dziwna książka, spodziewałam się czegoś innego. Może czytana w innych okolicznościach przyrody zrobiłaby lepsze wrażenie, a tak- nie rozumiem zachwytów na "Lubimy czytać". Sporo podtekstów socjologii zachowań tłumu w obliczu - ja wiem- objawień? zdarzeń niewyjaśnionych? ufo? Koniec coś tam wyjaśnia, ale niedużo... Przy lekturze się zmęczyłam i padło na coś zdecydowanie lżejszego- Marty Obuch "Wiedźmę duszoną w winie". Czytadło na wakacje, choć podteksty polityczno- kryminalne sprawiają, że nie jest to do końca leciutka lektura. Ma się świadomość, że nie jest to fikcja literacka, że tak może być, a pewnie jest...
I jeszcze Ewy Madeyskiej "Ostatni portret Melanii". W trakcie czytania zastanawiałam się- "ale po co, do czego to wszystko ma prowadzić? " Nie miałam na telefonie akurat nic innego, bo pewnie bym odpuściła... Na szczęście finał zaskakujący (ale niezbyt), i ogólna ocena- takie 5/10. Skończyłam też Magdaleny Witkiewicz "Czereśnie" i "Balladę o ciotce Matyldzie". Lekkie, ciepłe, babskie czytadła.
Mam ochotę na coś ambitniejszego, ale tryb "pracowy" nie bardzo pozwala. Pewnie pociągnę Martę Obuch, bo mam jeszcze ze dwie nieprzeczytane jej książki.
I tyle. Leniwie i bez pośpiechu. I niech to się nie zmienia.
Komentarze do wpisu
-
eldka 2018/08/08 13:24:39
A ja w upały chłodzę się tytułami ambitnymi "Lód i woda, woda i lód", "Kwietniowa czarownica".
-
cytrynka1 2018/08/08 20:58:57
Oooo... "Kwietniowa czarownica" to WYŁĄCZNIE na gorący i bardzo słoneczny dzień. Czytając jesienią- można wpaść w depresję...
-
aga-joz 2018/08/08 23:18:32
A wiesz, że właśnie kilka dni temu była premiera nowej części przygód Nikity? "Diabelski młyn" Anety Jadowskiej- już niestety przeczytałam, szkoda, że na kolejne książki trzeba poczekać. W sumie to chyba wolę przeczytać hurtowo, co dany autor lub autorka napisał/a, a nie czekać z niecierpliwością.
-
cytrynka1 2018/08/09 08:24:59
Nikitę muszę od początku, bo pierwszą część czytałam w szpitalu i kompletnie NIC nie pamiętam, i z tego powodu nie przeczytałam drugiej... Mam, kupiłam, a jakże.... Na wrześniowy urlop jak znalazł :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz