wtorek, 14 sierpnia 2018
38/2018
Dzisiaj będzie trochę marudzenia i regionalnej prywaty.
W nocy z piątku na sobotę i przez pół soboty lał deszcz...
Mieszkam w takim miejscu, że na duże zakupy mogę sobie bez większych problemów pojechać do stolicy. Tym razem padło na Janki, bo chciałam do Ikei. Ale być na Pl. Szwedzkim i nie przeskoczyć "na drugą stronę"- nie odpuszczę...
Przez ostatnie chyba dwa lata centrum Janki było w przebudowie. Nowe sklepy, parking podziemny. Dawno tam nie byłam. Wiadomo, że jak gorąco, to lepiej wjechać pod ziemię, bo wtedy samochód się nie nagrzewa... Czas akcji- jakiś miesiąc temu. Sobota, żar z nieba, w samochodzie przyjemny chłodek z klimy, wjechaliśmy pod ziemię, wysiadamy... dosłownie jak do piekarnika. ZERO wentylacji, duchota. Do tego brak oznaczeń do wejścia, poszliśmy "na azymut". W samym centrum już chłodniej, wentylacja... Ale ten parking- porażka...
W minioną sobotę- powtórka z Janek. Ruch taki, jakby cała Warszawa przyjechała na zakupy właśnie tam. W sumie- cóż robić, jak leje deszcz, sobota przed niehandlową niedzielą... Ślimacze tempo, zero miejsc na górze, przy wjeździe pod ziemię świeci się 76 wolnych... Dobrze jest, coś się znajdzie...
Tylko że te miejsca wolne- to albo pod kontaktami do ładowania elektrycznego, albo inwalidzkie- a część parkingu... odgrodzona taśmami. Bo spadł deszcz i wody jest po kostki... Znaleźliśmy cudem jakieś wolne miejsce we w miarę suchej części, akurat ktoś wyjeżdżał. Oczywiście na parkingu sauna i duchota, zanim doszliśmy do wejścia do centrum- koszulka przykleiła mi się do pleców i pot ciekł strumieniami... Coraz bardziej wkurzona, zakupy w tempie ekspresowym. Wracamy- coś wyje, jakiś alarm... Przy wyjściu na parking podziemny- migające czerwone ostrzeżenie: "Przekroczony poziom spalin- NIE WYCHODZIĆ!" Tia... Brak wentylacji dał o sobie znać, atmosfera jak w saunie opalanej benzyną... W tzw. międzyczasie nasze miejsce parkingowe też zrobiło się mokre. Woda przelewała mi się przez podeszwę sandałów... Buty praktycznie do wyrzucenia...
NOWY parking. Ktoś to do jasnej ciężkiej musiał odbierać technicznie? I się pod tym podpisał? BEZ wentylacji i odwodnienia? Ładowarki do samochodów elektrycznych (tam akurat było sucho) i wody po kostki na pozostałym obszarze. Przecież tam wszystko jest pod prądem, strach się bać, jak będzie jakieś przebicie. Czy czekamy do pierwszego wypadku śmiertelnego??? Dobra, (przepraszam) k...m.ć zmiana. Byle najtaniej, byle szybciej, byle jak. Ktoś naprawdę za to powinien odpowiedzieć... Jedyne kryterium wygranego przetargu- CENA. Brak słów...
A centrum Janki cały czas w przebudowie. Chyba budują drugą część parkingu. Tylko dlaczego pod Ikeą na parkingu podziemnym jest sucho i można oddychać- a po drugiej stronie- już nie? Ktoś naprawdę powinien za to odpowiedzieć. Bo fuszerka i partactwo- to najłagodniejsze słowa, jakie przychodzą mi na myśl... I kto mi odda stówę za zniszczone buty?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz