poniedziałek, 3 grudnia 2018

48/2018

Przeklejone z bloxa


Jak co roku pod jego koniec (matko, to już???) mam coraz mniej ochoty na cokolwiek: pracę, rodzinę, święta... W pracy dwa tygodnie nie mogłyśmy się dogadać co do daty remanentu. Nocnego oczywiście, w nocy z soboty na niedzielę... W końcu ktoś rzucił 22.12... Złapałam pianę... Bo jak nic nikogo nie obchodzi, bo się idzie co roku do teściowej na Wigilię i Święta to sobie można remanenty robić... Gorzej, jak trzeba takie Święta dla reszty rodziny przygotować... Dlatego mam ochotę co najmniej "się rozchorować", bo od kilkunastu lat wszyscy się przyzwyczaili, że "Wigilia u cytrynki"... Tia... Obym nie wypowiedziała w złą godzinę, zaciskam zęby i robię... Moja Mama, całkiem sprawna i zdrowa jak na swój wiek osoba- ma 84 lata... I w tyle głowy ma się tę świadomość, że każde święta z Nią mogą być tymi ostatnimi... Do mojego brata nie pojedzie, bo jest duży problem z chorobą lokomocyjną, tak, że robię i w tym roku... I brata też zapraszam z żoną i dziećmi. I teściową na dokładkę... Jak zwykle... Dobrze, że wszyscy wiedzą, że pozostałe dwa dni jesteśmy aspołeczni i kisimy się wyłącznie we własnym sosiku :)
A poza tym zapowiedziałam, że 22.12 nie przyjdę na remanent, nawet pod groźbą natychmiastowej dyscyplinarki (w sumie po "jeździe" z zeszłego roku naprawdę mało prawdopodobne, ale dobrze brzmi, prawda?). Po prostu- moje Młodsze Dziecko kończy 18. lat TYLKO RAZ w życiu, DOKŁADNIE WTEDY, a remanent można napisać KAŻDEGO INNEGO dnia. Po wytoczeniu przeze mnie tak ciężkiego działa w końcu uradzone, że piszemy za tydzień. Bardziej pasowała mi miniona sobota, z różnych przyczyn, ale swoje veto wykorzystałam. Moim zdaniem ten termin też jest zbyt późny, ale trudno... Jakoś to będzie...
Książkowo: Skończyłam zapoznawanie się z twórczością Joanny Opiat- Bojarskiej. I zdecydowanie- ta pani ma dar tworzenie niemożliwie wkurzających postaci żeńskich. Bo zarówno cykl z Anną Rogozińską, jak i z Aleksandrą Wilk podobał mi się średnio... Książki poprawne, intryga też, ale jakoś tak... nijak... Mam wrażenie, że bohaterka ostatniego cyklu- pani psycholog- nie do końca przepracowała traumę z młodości ze swoim "supervisorem" (tak to się chyba nazywa), bo momentami- dla mnie- zachowuje się irracjonalnie. Z drugiej strony- na spotkaniu z Autorką zapytałam Ją o motywację bohaterki. I w świetle najnowszej powieści- "Kryształowi" faktycznie- mogła się aż tak bać... Ta ostatnia pozycja- według mnie bardzo dobra. Mocna, brutalna, momentami wręcz wulgarna. Aż dziwne się wydaje w trakcie lektury, że taką książkę, takim językiem- napisała kobieta. Jestem pod wrażeniem researchu do książki, odbytych rozmów, zapoznawania się ze specyfiką pracy "policji w policji". Nie jest to wywiad ani opis, ale fabuła mocno oparta na faktach i prawdziwych wydarzeniach. Powtarzam się, bo o tej książce już pisałam, ale spotkanie autorskie tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że pierwsze wrażenie nie było mylne.
Dla "rozluźnienia" tematyki- wzięłam się za zupełnie inną autorkę. Ałbena Grabowska, pół Bułgarka, pół Polka, do tego lekarka, neurolog, epileptolog. Intrygujące, prawda? Najpierw- żeby za mocno nie przeskakiwać- kryminał "Ostatnia chowa klucz". Miałam wrażenie, że atmosfera w pewnym momencie zaczyna przypominać Twin Peaks... I tak naprawdę autorka do końca wodzi nas za nos. Narracja niespieszna, co po galopujących "Kryształowych" trochę mi przeszkadzało. Potem przeczytałam  "Kości proroka". Narracja w trzech planach czasowych, łączy się to wszystko zgrabnie w całość, jakieś 6-7/10. I potem wzięłam się za sagę rodzinną "Stulecie Winnych". Niby sagi rodzinne to trochę nie moja bajka, ale tę połknęłam- trzy tomy w pięć dni, przy normalnym chodzeniu do pracy i innych obowiązkach... Dawno dla żadnej książki tak nie zarywałam nocy. Co prawda w połowie trzeciego tomu trochę się pogubiłam w tych wszystkich dzieciach, mężach i kuzynkach- ale czytało się rewelacyjnie. Na końcu trzeciego tomu są drzewa genealogiczne, ale czytałam w ebooku i nie do końca mi wszystko chodziło.
Ale "Alicja w krainie czasów" już taka wciągająca nie jest... Jakby autorka nie mogła sie zdecydować- czy pisze dla dzieci- czy dla dorosłych... Albo ja za stara jestem... ;)

KOMENTARZE DO WPISU


  • nie-okrzesana 2018/12/03 11:11:30

    Wciąż nie mogę się nadziwić jak przy tylu obowiązkach masz czas na czytanie? Bo chyba nie w pracy. Ja nawet nie zawsze mam czas zjeść kanapkę. A w domu jak to w domu. Jesteś niesamowita.
  • krwawasiekiera 2018/12/03 18:56:56

    Mnie Grabowska ostatecznie kompletnie nie podeszła. Miała kilka fajnych wątków, ale ogólnie rozczarowująco szablonowe to wszystko było.
  • aga-joz 2018/12/03 23:09:12

    A ja chciałam w grudniu wgłębić się w tematykę świąteczną- książki z motywem świąt, nastrojowe, wyciskające łezkę i kończące się cudownym happy endem, a wpadłam w kryminały i nie wiem już na co się zdecydować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz