niedziela, 16 grudnia 2018

50/2018


Przeklejone z bloxa


Wczoraj nareszcie udało mi się dotrzeć do kina na "Bohemian Rhapsidy". Podobało mi się BARDZO, wcale się nie dziwię, że są osoby, które oglądają ten film po kilkanaście razy. Pewien niedosyt, że skończyło się akurat w tym miejscu, że nie było historii nagrań z Montserrat Caballe, ale poza tym zdecydowanie warto. I nawet poleciała mi łezka przy pierwszych taktach koncertu Live Aid... Ech... Obsada aktorska- wbrew kontrowersjom- świetna. Nie jest to zdecydowanie film na Oscara, chociaż odtwórca roli Freddiego- Rami Malek- ma na tę nominację spore szanse.
Przyznam się, że w tzw "czasie rzeczywistym" Queen "działali mi na nerwy". Byłam wtedy nastolatką, słuchałam innych rzeczy, ta muzyka wydawała mi się zbyt udziwniona. Dopiero teraz doceniam jej kunszt. Nawet Starszy powiedział niedawno, że "do Queen trzeba dojrzeć". I to jest prawda...
Jeszcze dwa spostrzeżenia. Po pierwsze- może jakoś za specjalnie nie interesuję się współczesną muzyką rozrywkową, ale śmiem twierdzić, że obecnie NIE MA GWIAZD na miarę tamtych czasów. Nie przychodzi mi do głowy ani jedno nazwisko artysty rockowego czy popowego tego pokolenia, który byłby w stanie swoim koncertem zapełnić np stadion Wembley. Bo nie mówię tu o "dinozaurach" typu Rolling Stones, gdzie biletów na koncert na stadionie narodowym po prostu nie byłam w stanie kupić, bo wyrzucało mnie ze strony logowania z powodu przeciążenia strony. A stadion był pełny. NIE MA artystów miary U2, Queen, Pink Floyd, Davida Bowie, Eltona Johna, Michaela Jacksona, Madonny czy Tiny Turner.  Jennifer Lopez? Lady Gaga? Chyba jednak nie ten kaliber... Drugie spostrzeżenie- nie wiem, czy współcześni artyści skrzyknęliby się w projekcie typu Live Aid. Mam wrażenie, że obecnie taki projekt po prostu by nie wypalił. Inne czasy, inni ludzie, więcej zawiści? Mniej poczucia wspólnoty? Każdy sobie?  Nie ma kogoś na miarę Boba Geldofa, który mógłby skoordynować to wszystko? Bo dla kogo- byłoby na pewno. Weźmy chociażby tragedię Syrii...
Film jest na ekranach od 2.11. pewnie jeszcze trochę czasu będzie grany. Zachęcam do obejrzenia- nie tylko fanów Queen. To naprawdę nie są stracone godziny.

 KOMENTARZE DO WPISU

  • krwawasiekiera 2018/12/16 19:47:40

    Popatrz, co za traf! Też byłam wczoraj i łza mi stanęła w oku dokładnie w tym samym momencie. Może i nie realistyczna biografia, ale dobry film. 8/10.
  • anonim002 2018/12/17 13:19:45

    o, przypomniałaś mi, że chcemy na to iść. Dziękuję :-)
  • fusilla 2018/12/17 15:24:35

    Oglądałam, niejedną łezkę uroniłam i wyszłam w niedosycie, że to już koniec!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz