Od dzisiaj mam już tylko pełnoletnie dzieci.
Wszystkiego najlepszego, Kubusiu !!!
W tekście należy zmienić "pięć" na "osiemnaście" :)
PS
KOMENTARZE
-
aga-joz 2018/12/22 14:45:10
Jaki piękny prezent zrobił Ci Twój Syn. Wszystkiego najlepszego dla wszystkich
Ponieważ archiwum jest przymknięte- wpisy z odnośników:
"osiemnaście"
Pięć lat temu...
Pięc lat temu byłam w ciąży. Z terminem porodu na 31.12.2000. Piękny bal millenijny mi się szykował, nie ma co. W połowie grudnia stwierdziłam, że może by tak szybciej... Ale nawet mycie podłogi na kolanach nie pomogło. Dzidzia uparła się, że jeszcze nie czas...
22.12. po południu mieliśmy ze Ślubnym jechac po choinkę. Rano wzięłam dwie no-spy, bo coś mnie tam po krzyżu "smerało", i poszłam na zakupy. Kto by się tam przejmował. Rozeszło się po kościach- i już. Odwiedziłam więc jeszcze pracodawcę, złożyłam życzenia świąteczne i wróciłam do domu. Znów po krzyżu zaczęło mi coś "łazić"- ale stwierdziłam, że to efekt zmęczenia spacerem... Nie wyglądało to na skurcze...
Ale po powrocie Ślubnego stwierdziłam, że zanim pojedziemy po choinkę- odwiedzimy szpital. Pewnie i tak nas odeślą...
Tylko Starszego przezornie odstawiliśmy do cioci, z obietnicą przyjazdu za pół godziny...
Szpital, godzina 16.30, na izbie przyjęć nikogo. Zagadnięta pielegniarka zasugerowała wycieczkę na górę (4.piętro) do ginekologa dyżurnego...
- Może windą? - to Ślubny
- Eee tam. Zanim ta winda przyjedzie, to ja pięć razy wejdę na górę i z powrotem...
Lekarz dyżurny oglądał telewizję ;)
- Wie pani co, to niech pani zjedzie na izbę, a ja tam zaraz przyjdę...
(Wrrrr...)
- Windą? -zapytał Ślubny, gdy wyszliśmy z gabinetu.
- Eee tam...
Po 15 minutach raczył przyjśc lekarz. Zbadał mnie i...prawie krzyknął :
- BIEGIEM NA PORODÓWKĘ !!!!! tylko WINDĄ !!!!! Bo pani na schodach urodzi !!! 8 cm rozwarcia!
- ?????? Od kiedy ?????
- Nie wiem, ale BIEGIEM !!!!
No dobra, odczekaliśmy na windę (oczywiście na piechotę byłoby szybciej...) i pojechaliśmy na tę porodówkę... A mieliśmy jechać po choinkę ! Ja wtedy NAPRAWDĘ prawie nic nie czułam... Poczułam dopiero po przebiciu pęcherza płodowego. Ale i tak wszystko poszło błyskawicznie...
Pięć lat temu o 18.45 urodził się Młodszy...
Wszystkiego najlepszego, Kubusiu !!!!!!! - PS
Pięć lat temu... - p.s.
24.12.2000 rano na obchodzie- ordynator:
- Ale pani to dzisiaj wychodzi do domu- 100% pewności w głosie...
- Ależ nie, panie doktorze, to niemożliwe !
- No jak to, dziecko OK, pani też.
- Ale dziecko będzie miało żółtaczkę (ha, ha -Starszy też miał- i wiedziałam, że Młodszy dostanie na pewno...)
- Ale na razie nie ma ! Do wypisu !!!
Nic z tego nie wyszło, wiedziałam. W południe pediatrzy orzekli, że Kubuś "jedzie na Hawaje" (czyli pod lampy).
Ze szpitala wyszliśmy 27.12...
To były BARDZO niezwykłe Święta. I jedne z najmilszych (nawet pomimo szpitala)...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz