Mąż już po operacji. Uffff... Udało się mimo niesprzyjających okoliczności covidowych. Na szczęście mężczyzn nie wzięło.
Szpital ponoć jak hotel- dwuosobowa sala z łazienką i balkonem :). Tylko jedzenie gorsze ;) A dzisiaj wcale ;)
Zdaję sobie sprawę, że to dopiero początek, że rehabilitacja itd... Ale mój mąż też po dwóch operacjach kolana wie, że powrót do sprawności okupiony jest potem i łzami. I żadne tam prądy i krioterapia- ciężkie fizyczne ćwiczenia. Da radę. Kto, jak nie on.
Ale cieszę się, że to już po.
O, to wielka ulga, niechaj szybko dochodzi do sprawności!
OdpowiedzUsuńDobrze, ze się udało. Zdrowia życzę :)
OdpowiedzUsuńJeśli mogę coś polecić Twemu Małżowi - warto poddać się "manipulacji powięzi" - nowoczesna metoda, którą raczej potrafią stosować młodzi Fizjo! Ja jestem zdumiona postępami, chociaż tylko korzystam raz w miesiącu, bo mój Fizjo opiekuje się także dwoma tandemami kolarskimi. W każdym bądź razie, boleeesne toto, ale bardzo skuteczne, i wymaga wielu ćwiczeń w domowych pieleszach!
OdpowiedzUsuń