Zwolnienia dzień przedostatni.
Kaszel jakby mniejszy. Natomiast prawdopodobnie rozbujałam sobie ciśnienie lekami przeciwkaszlowymi, wczoraj cały poranek walczyłam. A jak już spadło, to ogarnęła mnie taka senność, że spałam do 14. Może to i dobrze, że jeszcze mam wolne.
Do tego upały mnie wykańczają. Niby coś się obnosi, daje nadzieję na jakiś deszcz- ale ta okazuje się złudna. W czwartek wracam do klimatyzowanej pracy, na spadek temperatur na zewnątrz prognozy na razie nie dają żadnych szans.
Mąż psychicznie przygotowuje się do zabiegu, nie ukrywam, że mnie też to stresuje. Niech już będzie po...
No macie trudny okres, pogoda tez daje popalić, ja już czekam na ochłodzenie, bo upały coraz gorzej znoszę.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, tez bym się stresowała...
jotka
U nas nadzieja na deszcz zamieniła się w ulewę, która zalała miasto.
OdpowiedzUsuń