poniedziałek, 15 sierpnia 2022

23/2022

 

Z okazji perłowej rocznicy ślubu stwierdziliśmy, że podejmiemy najbliższą rodzinę uroczystym obiadem w restauracji. Zarezerwowałam stolik na 15 osób na dzisiaj. A w tzw. międzyczasie okazało się, że 2 osoby jednak nie dojadą i będzie nas trzynaścioro. Pechowy przypadek? Potwierdziłam w czwartek stolik na 13.osób, dania, napoje i alkohole z karty. Restauracja stwierdziła, że nie potrzebuje żadnego zadatku. No dobrze...

W sobotę rano wyszłam na duże zakupy ze Ślubnym, zjadłam śniadanie... i stwierdziłam, że kiepsko spałam w nocy i muszę odespać. I spałam. Od 10. rano do 14. I wstałam... z gorączką... Szlag....

Niby nic wielkiego, takie upierdliwe 37,8. Do tego nie dające się za bardzo zbić, bóle mięśni jakby mnie kto obił, ból głowy, ból zatok, suchy kaszel. Przeziębiłam się od klimy w pracy. Za dzień przejdzie. 

Nie przeszło...  Wkurzona coraz bardziej nasilającym się kaszlem i tym upierdliwym stanem podgorączkowym wczoraj wieczorem zdesperowana zrobiłam test...









 

 

I wszystko jasne. Na biegu około 20.00 odwoływałam telefonicznie rezerwację (dobrze, że restauracja była czynna, chyba mieli jakieś poprawiny po weselu, na szczęście powód wystarczył do tego, żeby odbyło się to bez problemów) i "odpraszaliśmy" gości.  

Tak na to patrząc z innej strony- niezbyt sobie wyobrażałam obecność na imprezie w takim stanie "chorobowym". Kaszląca, smarcząca i z gorączką. A odwoływać "bo jestem przeziębiona" byłoby głupio. A tak- przynajmniej pojawił się konkretny powód odwołania. I nikt nie będzie z nim dyskutował.

Ale już od momentu kiedy dowiedziałam się, że będzie nas 13 osób- miałam delikatnie z tyłu głowy, że coś się skrzaczy. Jak ktoś w dzieciństwie trzynastego spadł ze schodów na główkę, a innego  trzynastego złamał rękę na lodowisku- to do "13" podchodzi z respektem 😉

(A tak już kompletnie po cichu i między nami- ta impreza to był wymysł Ślubnego a ja od samego początku niezbyt miałam na nią ochotę... Nie ma tego złego... Chyba 😉 Przynajmniej zaoszczędzimy pół mojej pensji...).

Zarezerwowałam sobie teleporadę przez internet na jutro, nie zamierzam chodzić do pracy. Samoizolacja przynajmniej te zalecane 5 dni od pozytywnego wyniku testu. A nie chcę tracić na to urlopu. Szefowa jest niepocieszona... Podejrzewam, że "poczęstowała" mnie koleżanka, która tydzień temu w sobotę miała podobne objawy, w poniedziałek zaordynowała sobie antybiotyk (bez testu, mimo że jej to sugerowałam!) i od wtorku chodziła kaszląca i smarcząca do pracy. A może przywlókł to któryś z chłopaków z PolandRockFestival?  Bo tak naprawdę suchy kaszelek i masakrycznie wysuszone gardło miałam od dwóch tygodni. Ale test z poprzedniego poniedziałku miałam negatywny, więc to wtedy nie było to...

Najbardziej boję się o kolejny termin operacji Ślubnego za dwa tygodnie, żeby znowu nie wyleciał z kolejki. Bo że się zarazi- jestem pewna... Ale może przejdzie bezobjawowo? Na razie widocznie choruję tylko ja... I mam wrażenie, że dzisiaj mi ten upierdliwy stan podgorączkowy też zaczął odpuszczać. Żeby mnie jeszcze tak nie dusiło w nocy... Leki przeciwkaszlowe pomagają niestety na krótko.

Nic to, mam nadzieję, że odpocznę tydzień i wszystko będzie dobrze.

Trzymajcie się zdrowo wszyscy  😀



5 komentarzy:

  1. Zdrowia życzę! Sprawdź maila

    OdpowiedzUsuń
  2. No masz, czyli pechowa 13 zadziałała...
    Zdrowia w takim razie i późniejszych przyjemności:-)
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowia i żadnych komplikacji!

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie tylko ból gardła. I osłabienie. Przeszłam bez gorączki. Testy u koleżanek potwierdziły, że to jednak TO. Pozdrawiam. Kobieta Zniewolona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdrowia pełne garście ślę w Twoją stronę!

    OdpowiedzUsuń