Przed pandemią miałam swego rodzaju hobby. Chadzałam do biblioteki na spotkania autorskie. A że nasza biblioteka działa dosyć prężnie- to i spotkań było sporo. Pandemia- niestety- to uniemożliwiła. Niby coś tam się działo online, ale to nie to samo... Pomijając fakt, że na takie spotkania przychodziło po kilka osób- chyba, że były to takie postacie jak Katarzyna Bonda czy Urszula Dudziak. Wtedy ciężko było znaleźć miejsce. Przed każdym spotkaniem starałam się przeczytać cokolwiek danego autora, żeby wiedzieć, o czym pisze.
I mimo rozwoju kolejnej fali pandemii- wczoraj znowu byłam na takim spotkaniu. Trzeba się było zapisać telefonicznie, bo salka mała. A chętnych- jak na takie spotkanie- było całkiem sporo, jak na nasze warunki 30 osób to dużo. Samo spotkanie fantastyczne. Ale - na tej sali- małej i ciasnej- może 1/3 miała maseczki, nikt na to nie zwracał uwagi. Żadnego sprawdzania zaszczepionych, nic kompletnie... Czy to spotkanie nie odbije mi się za kilka dni covidową "czkawką"?
Ale mimo wszystko nie żałuję. Może w końcu będzie normalnie...
U nas odbywały się spotkania cały czas i wystawy.
OdpowiedzUsuńWczoraj byłam na mammografii, nikt niczego nie sprawdzał, jedynie maseczki obowiązywały...
Kiedyś musi wreszcie być normalnie. Pozdrawiam Cytrynko 🙂
OdpowiedzUsuńW naszej gminnej bibliotece też się takie spotkania odbywały, ale teraz nie organizujemy, czekamy aż wirus trochę ucichnie.
OdpowiedzUsuńA może właśnie to, że gromadka czytelników siedziała bez masek jest normalne ?:)Nienormalne byłoby sprawdzanie zaszczepionych lub niezaszczepionych, bo co to za różnica ?
OdpowiedzUsuńWiele osób już nie kojarzy, na czym normalność polega i jej się boją.