czwartek, 13 stycznia 2022

2/2022

Przełom starego i nowego roku to dla mnie zawsze niezbyt dobry czas. Nerwówka w pracy związana z zakończeniem roku, pacjentów zawsze więcej. Przygotowania do świąt, potem święta- chyba coraz bardziej mnie męczą, niż dają radość...  Wszechobecna szarość, wstawanie w środku nocy, siedzenie w pracy do nocy... Dwa lata temu nie miałam czasu użalać się nad sobą z powodu choroby Mamy. W zeszłym roku dopadł mnie covid i tak naprawdę przez dwa miesiące świat zewnętrzny mnie nie obchodził. Za to w tym roku nie mogę się pozbierać, nic mi się nie chce... Powtórki z covida bym nie chciała, ale 10 dni kwarantanny w majestacie prawa- czemu nie? Bo na dłuższy urlop niestety szans brak. No chyba że oświadczyłabym twardo, że wyjeżdżam gdzieś daleko. Tylko jaka to radocha tu i teraz, kiedy wyjdzie ci dodatni wyrywkowy test na lotnisku w kraju pobytu?  Na to wpływu nie mam. Poza tym- kasę na ewentualny wyjazd (i jeszcze sporo więcej) zeżarł nam niespodziewany remont samochodu w grudniu. Trzeba poczekać i przeczekać, zasypać dołek finansowy, a potem myśleć o wojażach... Sytuacja w kraju też nie nastraja optymistycznie...

Czas odmierzam... zużywanymi opakowaniami leków. Przecież nie dalej jak dwa tygodnie temu przekładałam nowe opakowanie z szafki "zapasowej" na "pod rękę". I jeszcze dopychałam ten czwarty listek, żeby nie walały się 2 pudełka. A dziś zostały trzy ostatnie tabletki? Jakim cudem? 

 

Edit: Znalazłam przed chwilą. Jak ktoś by miał ochotę wesprzeć, a przy okazji poczytać- to zachęcam do zakupu. Cena bardziej niż przyjemna, a cel szczytny. Czas dostępności ebooka ograniczony- tylko do 30.01.

Szepty.

 

 

3 komentarze:

  1. Szlachetny cel!
    Wiele osób skarży się na brak motywacji, energii, ale nic dziwnego, zwłaszcza gdy media się ogląda!

    OdpowiedzUsuń
  2. Początek roku też i u mnie nieco przygnębiający, ale podnoszę głowę. W końcu to moje życie, to co se będę je marnować:)
    Pozdrawiam
    Tatiana

    OdpowiedzUsuń
  3. O, dzięki, nie znałam tego sklepu. Przy okazji zamówiłam sobie Małeckiego "Dygot", bo "Saturnin zrobił na mnie spore wrażenie

    OdpowiedzUsuń