niedziela, 14 kwietnia 2019

26/2019

Wczoraj stwierdziłam, że może by tak rzeżuchę posiać, koszyczka poszukać, zobaczyć, w jakim stanie jest serwetka... Może kupić nową?
Koszyczek wielkanocny mam okrągły, nieduży- ale stosunkowo bardzo głęboki. W sumie fajnie, bo nie widać, co jest w środku ;) I w związku z tym- najlepiej pasuje serwetka okrągła, dosyć duża i najlepiej z falbanką, którą wywijam na brzeg. Chodziłam wczoraj po miejskim kiermaszu świątecznym. Handlarze za obrzydliwy okrągły kawałek elastycznego poliestru, obszyty atłasową (też poliestrową) falbanką chcą co najmniej... 20 złotych! Litości! Żeby to jeszcze było jakieś rękodzieło, ale to chińska sztampa, pakowana hurtowo w foliowe worki. Podobną, a nawet ładniejszą serwetkę mam w domu. Trudno, niespieralna plama po kiełbasce i tak wyląduje w środku koszyka i zostanie przyrzucona świeżą kiełbaską i jajkami ;)
Ale zrobiłam eksperyment. Serwetkę oczywiście przeprałam (plama jest niespieralna), rzuciłam na sznurek do suszenia, napatoczył się Młodszy...
- Słuchaj, synu, ile jesteś w stanie zapłacić za taką serwetkę do koszyka ?
- Nie mam pojęcia. 15 złotych to chyba za dużo? Może 13?
- No widzisz... Nie zarobiłbyś na życie, handlarze chcą 20...
Nawet Młodszy, który jest kompletnie oderwany od rzeczywistości stwierdził, że to za dużo...
Kurczę... Może odkopać szydełko? I zrobić sobie serwetkę własnoręcznie? Robić kiedyś umiałam... Kiedyś... Szydełko ostatni raz miałam w ręku chyba w liceum, druty- na studiach. Nie mam do tego cierpliwości, za wolno mi przyrasta... W moim tempie może wyrobiłabym się na następną Wielkanoc ;-)
Na razie będę bazować na tym, co mam ;-)

--------------------------------------------

Kończy mi się laba. Bo czuję się troszeczkę jak na wakacjach, mimo chodzenia do pracy. Jutro w nocy wraca z urlopu Ślubny, Starszy pewnie dojedzie w czwartek. Ale chyba potrzebowałabym jeszcze z tydzień, aby zacząć porządnie tęsknić. I niezależnie od tego co zrobię czy czego nie zrobię- święta i tak się odbędą. I tego będę się trzymać :D

--------------------------------------------
Edit po komentarzach BBM i to-znowu-ja:

A serca do świąt to ja nie mam w ogóle, bo powtarza się ta sama sytuacja, co poprzednio... i poprzednio... i poprzednio... W tym roku pracuję długo i dużo i postanowiłam mieć to wszystko głęboko... Nie będę myć okien na siłę, bo trochę mnie "buja" i boję się powtórki z błędnika sprzed dokładnie roku. Jak nie zdążę ugotować barszczu, to go nie będzie. Nie zdążę kupić jajek na targu- to będą sklepowe "trójki". Mężczyźni też mogą zrobić zakupy. Wędlina nie w tym sklepie- to w innym. 10 plasterków- nie więcej- bo i tak wszyscy mają przesyt. Nie otrują się. Nie będzie chrzanu- będzie majonez i musztarda. Ciast też jeszcze nie zamówiłam, chłopaki kupią to, co będzie. A jak wychyną w sobotę koło południa- to wezmą to, co zostało. A jak się komuś nie podoba, to niech zrobi własne święta i mnie zaprosi. O!






17 komentarzy:

  1. Jakoś nie mam serca do tych świąt... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już od pewnego czasu nie mam serca do żadnych świąt...
    A tak zawsze lubiłam piec, gotować, przybierać świątecznie mieszkanie, a nawet sprzątać przed świętami. Niestety - z wiekiem mi przeszło. Chyba SKS?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie już też się nie za bardzo chce, ale raz na dwa lata to i ja wydolę!
    Dziękuję za przypomnienie o wysianiu rzerzuchy! ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  4. No i byka zrobiłam! ło matko! ;-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym chciała raz na dwa lata, a nie wszystko jak leci. A byk- zdarza się :) Też się zastanawiałam przed napisaniem ;)

      Usuń
  5. Taki czas pracy nie nastraja do prac przedświątecznych, teraz wszystko w sklepie jest to nie ma problemu, okna nie uciekną.Mimo tego życzę troszkę radości z tych świąt.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie się samo szykuje... wędliny mi szwagier zrobił, samodzielnie uwędzone :-) A okna umyłam pewnego pięknego dnia ... z nudów ;-) Dzisiaj znalazłam serwetkę z pisanką, może się nada ;-)

    kolewoczy

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko bosko, okna trza umyć. Przysięgam że zapomniałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie trza ;) Chyba, ze się chce. I tylko dlatego ;)

      Usuń
  8. To Twoje mieszkanie, Twoja Rodzina, Twoje święta, więc wara komu od tego jakie mają być.
    Mnie tam święta też są obojętne, bo sporo ich już przeżyłam, ale moje dzieci i wnuki nie wyobrażają sobie świąt gdzie indziej, jak u babci.
    A więc święta są zawsze takie, jak tradycja każe. Poza tym, chcę by wnuczęta wiedziały czym różni się zwyczajna niedziela od świąt. Jak u mnie tego nie zobaczą, to nigdzie nie zobaczą, szkoda mi młodych, bo pamiętam jak ja jako dziecko cieszyłam się na święta i na wszystkie okoliczności ze świętami związane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... rodzina... Nie będę się powtarzać... Marzę o świętach TYLKO we czwórkę, ewentualnie TYLKO w piątkę z Mamą...

      Usuń
  9. Hej, hej, witam w nowym miejscu :-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba za wczesnie na wysiewanie?
    My bedziemy swietowac od czwartku , kiedy juz corka Mlodsza sie w domu pojawi.Pozniej moze powtorak z rozrywki 1 maja bo corka Starsza wroci z wyjazdu, tak wiec luz, okna brudne, cos tam sie ugotuje, upiecze, na 4 osoby niewiele potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na szczęście święta będą, niezależnie jak intensywnie (lub nie) będziemy się do nich przygotowywać.
    Szydełko jest fantastycznym odstresowywaczem- jak dla mnie. Ale serwetki własnoręcznie zrobionej specjalnie do koszyczka nie mam nadal, od wielu lat.
    Co tam w temacie matur?

    OdpowiedzUsuń