Będę marudzić.
Nie wiem co gorsze: Czy "dwunastki" w pracy- z klimatyzacją, we względnie "świętym spokoju", bo wakacje. I brak czasu na tzw. "życie pozapracowe".
Czy powrót do tzw. "normalności" i ogarniania rzeczywistości rodzinno- domowej, z obiadami, sprzątaniem "po mojemu" i znoszeniem obecności wszystkich domowników.
Przyznam się, że cierpię na "ludziowstręt". I najchętniej zaszyłabym się gdzieś w samotności, żeby nikt nic ode mnie nie chciał. Czy to początki depresji?
======================
A tymczasem kilka dni temu stuknęła nam okrągła- 30. rocznica ślubu. Tyle lat z jednym facetem. Kiedy to minęło... Tylko ja mam ciągle 30 lat...
Gratulacje :) I nas 23 I też mam to samo wrażenie.
OdpowiedzUsuńTo byłam ja, inny glos:)
OdpowiedzUsuńZnam to, dlatego staramy się wyjechać w dzicz, by choć na szlaku być z dala od ludzi...
OdpowiedzUsuńjotka
Najlepiej byłoby znaleźć "złoty środek"!
OdpowiedzUsuńJa w tym roku nie dostrzegam, tego "względnego spokoju", a liczyłam na to.
OdpowiedzUsuńGratulacje z okazji okrągłej rocznicy.
Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy, wielu jeszcze wspólnie świętowanych!
OdpowiedzUsuń