piątek, 2 sierpnia 2019

59/2019


Karma wraca.

Najpierw wstęp.
Kiedyś (tak z 5 lat temu) Starszy znalazł portfel. Z dowodem osobistym i jakimiś drobniakami. Spanikowany przybiegł do mnie do apteki, co ma robić? Dowód... Zlokalizowałam znajomego pacjenta, zadzwoniłam... Pan był zdziwiony, że nawet grosz nie zginął...  Czekolada, którą dostałam wtedy dla Starszego kosztowała więcej, niż w tym portfelu było :)
Miesiąc temu Ślubny wyjechał nad morze ze swoją siostrą i jej dzieciakami. (Ja nie mogłam, szefowa wtedy miała urlop.) Wieczorami spacerowali po plaży, któregoś razu mijali grupę kolonijną.  Zapłakana nastolatka w towarzystwie opiekuna grupy zapytała ich, czy nie widzieli portfela. Nie widzieli... Trudno... Ale przy wyjściu z plaży, prawie że w krzakach- znaleźli jakiś portfel. W środku dowód, legitymacja szkolna, karta do bankomatu i chyba z 600 zł. Ślubny się cofnął, odnalazł grupę... Okazało się, że to TEN. Dziewczyna się popłakała, tym razem z radości, Ślubny został wyściskany przez młódkę, powinnam być zazdrosna?
Koniec wstępu.
Wczoraj wieczorem zadzwonił spanikowany Starszy. Bo na koncercie wypadł mu z kieszeni portfel... A nosił w nim- oprócz kasy- dokładnie WSZYSTKIE dokumenty: dowód osobisty, prawo jazdy, legitymację studencką z kartą miejską, kartę do bankomatu, jak znam życie to i kartę kodów do banku. Mimo niejednokrotnego ochrzanu PO CO mu prawo jazdy i karta kodów, skoro nie używa samochodu i nie będzie robił przelewów? A w ogóle- kto cokolwiek myślący zabiera takie rzeczy na festiwal? Ilość dokumentów się minimalizuje. A jak już musiał zabrać wszystkie- to powinien zawinąć portfel w brudną skarpetę i schować na dnie plecaka, zamknąć namiot... Kto nie będzie wiedział- nie znajdzie... Chyba, że będzie regularny włam do namiotu... Ale to z kolei zwraca uwagę... A na koncert z przewidywanym pogowaniem- iść ewentualnie z niedużą kasą...
Stało się, trudno... W biurze rzeczy znalezionych nic...Zadzwonił do banku, zastrzegł kartę, poinformował o zgubieniu dowodu... Skontaktował się z Młodszym celem wsparcia i pożyczki... Nerwy... Cała festiwalowa radość gdzieś się ulotniła, nawet nie było jak rozmawiać... Wiadomo, że w pociągu powrotnym musi odszukać konduktora i przed odjazdem pociągu poinformować, że zgubił legitymację i musi dopłacić do biletu, bo nie ma uprawnień do zniżki. Bo jak to wyjdzie dopiero w czasie kontroli- to będzie i dopłata, i kara za przejazd bez biletu... A potem zgłoszenie utraty dowodu na policji i jazda z wyrabianiem nowych dokumentów... Kazałam jeszcze ze dwa razy odwiedzić biuro rzeczy znalezionych... Bo może było za wcześnie...
.
.
.
.
.
Dziś koło południa portfel się znalazł :) W biurze rzeczy znalezionych. NIETKNIĘTY!!! Podobno nawet stare paragony były w środku.
Do Kostrzyna jeżdżą jednak bardzo porządni ludzie. Normalni. Szkoda, że nie wiadomo, komu dziękować. I szkoda, że ten fakt i tak nie przekona przeciwników. Bo gdzieś tam z tyłu głowy miałam nadzieję, że to się dobrze skończy. Że tam jeżdżą ludzie naprawdę WYJĄTKOWI !!!
Może Starszy się czegoś nauczy... Że jak się jedzie w takie miejsce- to nie zabiera się niepotrzebnych dokumentów.
Bo to, że ma GIGANTYCZNEGO FARTA- to fakt niezaprzeczalny...

NIEZNAJOMY CZŁOWIEKU, KTÓRY ZNALAZŁEŚ I ODNIOSŁEŚ PORTFEL STARSZEGO:

DZIĘKUJĘ  CI  BARDZO!!!   :D



8 komentarzy:

  1. A ja właśnie tu jestem :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna historia- i piękny tytuł. To fakt- karma wraca! I jeszcze jedno: tak naprawdę w ludziach więcej jest uczciwości i dobra niż zła.
    Pozdrawiam wszystkich festiwalowców! ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. A wiesz? Wzruszyłam się!
    Bo nie wszystko stracone!

    OdpowiedzUsuń
  4. Duża radość i mimo wszystko wiara w ludzi, a to cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No pewnie że są porządni ludzie, zwłaszcza tam, tak słyszałam.
    Swoją drogą spokoju to Ty nie masz chyba nigdy, nawet zaocznie docierają do Ciebie rożne stresujące sytuacje, współczuję...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale miał szczęście! I ta dziewuszka z plaży też. I ja kiedyś dawno też. Świat to strasznie miejsce, ale czasem jakąś dobroć można spotkać :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo tam zebrał się drugi sort, dlatego jest uczciwie, świetna atmosfera i wspaniali ludzie :)
    Szczęście naprawdę miał syn ogromne, nieprawdopodobne, w takim tłumie!

    OdpowiedzUsuń