niedziela, 4 sierpnia 2019

60/2019

To był bardzo długi, trzynastodniowy tydzień pracy.
Może nawet się tak bardzo nie spracowałam, ale to jest nużące.
Dzisiejszą niedzielę wywalczyłam wolną. Ufff... 
Do tego- spędzam ją tak, jak lubię. Sama. Szczególnie po takim tygodniu, kiedy zaczynam mieć "ludziowstręt".
Dzieci w Kostrzynie, pewnie dziś wieczorem wrócą. Ale do wieczora jeszcze sporo czasu ;)
Ślubny wczoraj wybył na tydzień na kajaki. Też w tamte rejony. Z taką stałą paczką, kilkanaście osób. Nie, nie żałuję, że nie pojechałam. Kajak uznaję np. na Liwcu, na wodzie do kolan. 2-3 godziny max. Ewentualnie Krutynia i jeziora. Poza tym- NIE. Po prostu się boję, nie umiem pływać... A towarzystwo z roku na rok preferuje coraz bardziej ekstremalne rzeki, kajakarstwo (prawie) górskie itd... W ubiegłym roku Ślubny zaliczył wywrotkę. Dobrze, że utopił tylko koszulę z ciucholandu. Bo inni tracili cenniejsze rzeczy... Może dla nich jest to frajda, mnie to kompletnie nie bawi. Termin w którym od lat organizowany jest spływ - pierwszy tydzień sierpnia- "nie należy do mnie" w jakimś tam harmonogramie urlopów. Więc mam absolutnie niepodważalny pretekst, żeby nie jechać i zdecydowanie jest mi to na rękę. Nie ma, że muszę się tłumaczyć z "niechciejstwa". Po prostu nie mogę i już. I cieszę się z takiego obrotu sprawy.
A teraz idę poczytać :) Martę Matyszczak i "Trupa w sanatorium". W sam raz na wakacje.
Miłej niedzieli :)


7 komentarzy:

  1. Ja już po przeczytaniu, podobało mi się dość. To do książki jeszcze dyskretna muzyka i coś dobrego w szklance lub kieliszku

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre, własne towarzystwo, to jest to, co czasami lubimy najbardziej!
    Przyjemności! :-))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkowicie to wszystko rozumiem, miłego czasu wolności od wszystkiego!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też uciekam od ekstremalnych kajaków, to powinien być relaks, a nie ryzyko. Ale chyba niektórzy potrzebują takiej adrenaliny.. Powodzenia po najeździe młodzieży :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam termin "ludziowstręt", znam tęsknotę do samotności i strach przed wodą.
    Zazdroszczę takiej niedzieli ja w sierpniu raczej nie mogę liczyć na wolne. Urlopy....
    Cieszę się, że Cię odnalazłam. Myślałam, że nie piszesz. A tu mi z listy wyskoczyło kilka adresów i do tego wiele z tych które są na liście nie aktualizuje wpisów.
    Następnej przeprowadzki raczej nie zniosę. Czy chcą nas zmusić do nieblogowania?

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że chłopcy bez większych problemów wrócili do domu. Ja nie mogę odespać nieprzespanych nocy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wpisałam Cię do Obserwowanych i już nie zgubię Cię w tym wirtualnym świecie:)))

    OdpowiedzUsuń