wtorek, 23 lipca 2019

55/2019


Samotne popołudnie i wieczór... Ślubny w delegacji, chłopaki w rozjazdach... Nikt mi nie zagląda przez ramię, mogę spokojnie popisać. Przydałoby się o książkach, bo trochę się tego uzbierało...

Swego czasu głośno było o serialu na podstawie prozy Jakuba Żulczyka "Ślepnąc od świateł". Z telewizją mi ostatnio kompletnie nie po drodze, sięgnęłam po książkę. Nie jest to zdecydowanie lektura lekka, łatwa i przyjemna. Wydarzenia opisane w sposób bardzo mocny i brutalny, jednocześnie plastyczny i bardzo mocno działający na wyobraźnię. Mniej więcej od 1/3 ma się wrażenie, że wszystkie wydarzenia zmierzają do nieuchronnego, katastrofalnego końca... I pomimo- jak na książkowe warunki- w miarę pozytywnego zakończenia- czuję żal, że to nie tak... Mimo oczywistej działalności przestępczej głównego bohatera- jednak trochę mu kibicowałam. Polecam przynajmniej zacząć czytanie, dla wyrobienia sobie własnego zdania. Bo warto. Co wrażliwsze osoby pewnie odrzuci i przerwą lekturę, ale taka ta książka jest. Natomiast serialu już raczej na pewno nie będę oglądać. Po książce zdecydowanie mam dosyć... Zdołował mnie świat tam przedstawiony. Natomiast jedna książka autora to zdecydowanie za mało, aby wyrobić sobie o nim zdanie. Trzeba będzie sięgnąć jeszcze po coś... Kiedyś...
Po "Ślepnąc..." potrzebowałam odtrutki. I to silnej. Padło na Katarzynę Berenikę Miszczuk i prequel cyklu "Kwiat paproci"- czyli "Jagę". Tu przestroga dla wszystkich, mających cykl w planach. Mimo że "Jaga" jest prequelem- jest do przeczytania zdecydowanie PO poprzednich czterech częściach, bo dosyć mocno spojleruje to, co tam się dzieje. Sama lektura zdecydowanie wyrwała mnie z brudnej Warszawy Żulczyka. Fabuła wartka, wciągająca. Widać, że autorka pomalutku pozbywa się stylu "gimnazjalnego wypracowania", w każdym razie czytało mi się to dużo lepiej, niż poprzednie jej książki. A że twórczość autorki śledzę praktycznie od początku i jest to jedna z moich "guilty pleasures"- ten fakt tym bardziej cieszy.
Ale "Jaga" skończyła się za szybko, a "Ślepnąc..." cały czas we mnie siedziało. Więc potrzebowałam jeszcze trochę grzesznych przyjemności i Olgi Rudnickiej. "Miłe Natalii początki" to też prequel mojego ukochanego cyklu. Tutaj opisuje dzieje ojca pięciu córek, z których każda miała inną matkę. Miał facet tupet... W tle Polska Bieruta, Gomułki i Gierka... Machloje, układy z bezpieką... Ale czytało się to dosyć przyjemnie, mam wrażenie, że lepiej, niż ostatnie książki autorki. I znów- mimo, że prequel- jednak do przeczytania PO reszcie cyklu o Nataliach. Polecam cały cykl- kto jeszcze nie czytał. Jako lekturę wakacyjną i lek na chandrę. Szczególnie pierwszej części nie należy czytać w publicznej komunikacji, bo salwy śmiechu gwarantowane i możemy zostać uznani za niespełna rozumu :D
Żeby nie było, że czytam tylko polskich autorów. Czasem sięgam po literaturę obcą. Zapragnęłam czegoś odmiennego od kryminału, sensacji i komedii. Jest taki cykl wydawnictwa "MAG"- "Uczta wyobraźni". Fantastyka, ale taka nie do końca oczywista. I postapo, i techno, i wampiry, i czarodzieje... Ale nie są to książki łatwe do czytania. Tym razem padło na "Czerwony śnieg" Iana MacLeoda. Okazało się, że to groza i wampiry- ale w wydaniu, z jakim nie spotkałam się do tej pory. Mimo różnych planów czasowych i pozornie niepowiązanych ze sobą wydarzeń- wszystko się pięknie łączy. Odradzające się postaci, umiejscowione mocno na tle prawdziwych wydarzeń historycznych. Do tego wątek polski. Bardzo- jakby to określić- smakowita lektura. Mimo, że niełatwa. Ale zdecydowanie polecam.
Wróćmy do kryminałów. Na książkę "Trupów hurtowo trzech" natknęłam się przypadkiem. Ale że to antologia wydana w szczytnym celu- żeby wspomóc budowę Domu Autysty w Poznaniu- zakupiłam. A skoro kupione- to warto by było przeczytać. I- jak to w antologii- opowiadania lepsze i gorsze. Tutaj- zdecydowanie na mocno średnim poziomie. Na uwagę zasługują Wojciech Chmielarz, Olga Rudnicka (pojawiają się Natalie!) i Joanna Jodełka. Ale pozostałe też do przeczytania, wielkiego niesmaku nie pozostawiają. Szkoda, że dłużej w pamięci też nie zostają... Jak ktoś szuka niezobowiązującej książki na leżak- ta się nada ;)
Skusiłam się też na mocno promowaną "Oszukaną" Magdy Stachuli. I tutaj muszę przyznać, że po dwóch jej poprzednich książkach raczej średnich- ta okazała się powyżej oczekiwań. Bardzo trudny temat ukazany z perspektywy ofiary, której udało się uciec... A także ze strony bohatera zaplątanego w działalność przestępczą i z trzeciej- postronnego, ale nie do końca neutralnego obserwatora. Trochę to wszystko zagmatwane, ale nie chcę spojlerować, bo książka bardzo wciąga i trzyma w napięciu do samego, bardzo zaskakującego zakończenia. Jaka jest rola przypadku w naszym życiu? Ile od niego zależy? Te pytania nurtują mnie do tej pory, chociaż od przeczytania książki minęło już trochę czasu.
Sięgnęłam również po debiut. Również bardzo mocno reklamowany i chwalony. Adam Widerski "Odwyk". W renomowanej klinice leczenia uzależnień zostaje zamordowany pacjent. Potem giną kolejni- z jednej grupy psychoterapeutycznej. Okazuje się, że na wydarzenia bieżące rzutuje bolesna przeszłość jednego z bohaterów, a sama klinika jest przykrywką... Więcej nie zdradzę. Książka bardzo mocna, momentami wręcz naturalistyczna. Zakończenie... czy zaskakujące? Można się było spodziewać, niemniej- nie odgadłam wszystkich twistów, jakie zaserwował autor. Warto, ale nie jest to książka dla osób o słabych nerwach.
I jeszcze z pozytywnych zaskoczeń- "Pasażer na gapę" Adriana Bednarka. Z zakładu psychiatrycznego o zaostrzonym rygorze ucieka więzień. Ale perfekcyjnie opracowana ucieczka nie do końca idzie po jego myśli. Bo dwa dni wcześniej do jego do tej pory pojedynczej sali- zostaje dokoptowany "nowy", który korzysta z okazji i ucieka z naszym bohaterem. Kim jest "Nowy" i jak potoczą się losy uciekinierów? Przyznam się, że czasem nie do końca rozumiałam motywy postępowania Maćka i Magdy, ale w miarę czytania trochę się rozjaśniało. Chociaż do tej pory nie wiem, dlaczego nie uciekli "nowemu" przy pierwszej nadarzającej się okazji. Chciwość... ech... Sztuką jest tak opisać przestępców- złodziei, aby czuć do nich sympatię. A tutaj autorowi zdecydowanie się udało. Zakończenia- w sumie bardzo życiowego- nie zdradzę. Ostrzegam- książka momentami też brutalna, zawiera dosyć drastyczne opisy. Niemniej jeśli ktoś gustuje w sensacji- na pewno będzie zadowolony. Ale- żeby nikt mi nie zarzucił, że jestem bezkrytyczna i wszystko mi się podoba. W tej książce redakcja się nie popisała. Dziewczyna zakładająca kusząco chłopakowi nogę... na bark? Wyobraziłam to sobie.. Musiałaby prawie szpagat zrobić... Wygimnastykowana jest, da radę? Plus jeszcze coś nie do końca prawdopodobnego, nie pamiętam co, bo czytałam ebooka na telefonie i nie zaznaczyłam. Takie drobiazgi wpływające na ogólny odbiór...
Żeby nie było, że wszystko przeczytane przeze mnie książki są super...  Jakiś czas temu skuszona opisem i wyjątkowo niską ceną- kupiłam ebooka Olgi Warykowskiej "Cztery pory śmierci". I przyznam się, że lepiej bym zrobiła przekazując kasę na jakiś szczytny cel. Niby miał być kryminał, niby miał być pastisz... nie do końca się udało... Najlepszy z całej lektury wydaje się... tytuł...  Akcja w filharmonii, na scenie nagle umiera muzyk, śmierć nie do końca naturalna, śledztwo... Wszystkie postaci karykaturalnie przerysowane, taka forma to zdecydowanie nie moja bajka...
A teraz jestem w trakcie "Plaży w słoiku po kiszonych ogórkach" Joanny Fabickiej. Autorkę pamiętam z cyklu o Rudolfie Gąbczaku, notabene wzorowanym na Adrianie Mole'u Sue Townsed. I z tego co pamiętam- a było to bardzo dawno temu- Rudolf niemiłosiernie mnie irytował. "Plaża" to typowa obyczajówka, trochę przerysowana, trochę wręcz histeryczna... Sam początek bardzo mi się podobał, potem trochę "siadło". Jestem w 1/3, czekam - może się jeszcze rozkręci... A może nie do końca utożsamiam się z bohaterką, która jest w kryzysowym wieku tuż przed czterdziestką. A ja - cóż- ten wiek mam już dawno za sobą... Pewnie jakoś dobrnę do końca, bo będę chciała wiedzieć, "co dalej". A czy będzie satysfakcja z lektury- zobaczymy...

Chyba powinnam częściej pisać o tym, co przeczytałam. Gratuluję tym, którzy dotrwali do końca tego elaboratu ;)


7 komentarzy:

  1. Dotrwałam :) I z racji wakacyjnego klimatu chyba skusiłabym się na cykl o Natalii, zapisuję na listę oczekujących i ruszam do czytania dalszych perypetii bohaterów p. Olejnik..

    OdpowiedzUsuń
  2. "Natalii 5", "Drugi przekręt Natalii" i "Do trzech razy Natalie".
    Jeśli chodzi o p. Olejnik (Agnieszkę?) to czytałam tylko "Nieobecną" i bardzo mi się podobała. Niby obyczajówka, ale nieoczywista i nie do końca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam żadnej z prezentowanych pozycji, nie wiem czy do którejś dotrę, bo stos do czytania jeszcze wysoki, myślałam, że w wakacje więcej poczytam...za wiele różnych aktywności.

    OdpowiedzUsuń
  4. Natalie bardzo mi się podobały. Brechtałam się przy nich straszliwie. Generalnie jednak czytam pasjami kryminały - aktualnie wkręciła mnie seria Jamesa Pattersona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dotrwałam do końca i dziękuję, bo właśnie rozglądam się, co by tu przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam żadnej z tu przedstawionych książek. Podziwiam, że przedzierasz się przez książkę, nawet jeżeli uznajesz ją za średniej jakości. Ja rezygnuję i zaczynam inną. Dziękuję za wyczerpujące recenzje i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dotrwałam do końca! I dziękuję za opinie, wiem co odpuścić, a co przeczytać koniecznie... kiedyś. Teraz kończę "Wiek ludobójstwa" i zaraz potem "Gorliwi kaci Hitlera". Czyli ludzkość w pigułce.

    OdpowiedzUsuń