poniedziałek, 15 lipca 2019
52/2019
Młodszy na SGGW dostał się również. Jutro wyniki z WAT-u. Gdzie będzie chciał- jego wybór... Gorzej z mieszkaniem... Bo w podaniach o akademik z kryterium finansowego odpadamy w przedbiegach. Na szczęście to uwzględnia tylko WAT. SGGW i Politechnika biorą pod uwagę tylko odległość. A my mieszkamy "na styk..." SGGW "naszym" akademików raczej nie daje, Politechnika- bywa, że tak. Jesteśmy na granicy wykonalności dojazdów na zajęcia... I wpadłam na szatański pomysł...
Przy składaniu dokumentów zabierają tylko xero świadectwa maturalnego. + podanie, + zdjęcia. Niech Młody złoży dokumenty wszędzie, a potem startuje o akademik. Jeśli go gdzieś dostanie- to niech zostanie tam, gdzie ma zapewnione lokum. Ciekawe, jak się odniesie do tej propozycji, bo na razie wyjechał na obóz...
Bo jak nie- to trzeba się będzie zacząć rozglądać za jakimś wynajmem. A to będzie bolało... Niby moglibyśmy coś wynająć i np mogliby mieszkać obaj ze Starszym. Ale Starszy akademik ma od początku i nie sądzę, żeby mu się chciało użerać z młodszym braciszkiem w jednym mieszkaniu. Jakiś kumpel Młodszego szuka współlokatorów do mieszkania... Tia... Jeśli ten kumpel będzie studiował na WAT i w tamtej okolicy coś wynajmie- to Młodszy, dajmy na to studiujący na SGGW- będzie miał do przejechania całą Warszawę. Co zajmie mu tylko niedużo mniej czasu, niż dojazd z domu...
Tak źle i tak niedobrze... Dylematy matki potencjalnego studenta...
A Ślubny dzisiaj w nocy nie zakręcił wody w umywalce w łazience. Nie wiem- skleroza czy zombizm nocny? Lało się na pewno parę godzin... Zeszła prawie cała terma 150 l gorącej wody, w mieszance z zimną. Wrrrr....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Gratuluję Młodszemu! Ale czemu WAT? Widzi siebie w wojsku, czy teraz cywilów też biorą? Mój brat skończył WAT, ale jakoś nigdy nie wspominał tych studiów, znaczy chyba nie polubił... A tej twojej wody to nawet mie szkoda, bo na marnowanie wody jestem strrasznie uczulona :-(
OdpowiedzUsuńJakie to szczęście że nie mam takich dylematów! ;-)))
OdpowiedzUsuńJejku, za to awanturę o wodę zrobiłabym pierwszorzędną!!!
Na studiach tez nie łapałam sie na akademik, w sumie nie wiem kto się łapie, bo mój syn też nie łapał się...wynajął z kolegami mieszkanie i w sumie wyniosło to taniej, niż opłaty za akademik.
OdpowiedzUsuńJa przez cały wyjazd żyłam z wątpliwościami czy zamknęłam w kuchni okno, wyobrażasz sobie?
Nigdy nie dostałam akademika i tak się tułał to tu, to tam...
OdpowiedzUsuńZazdroszczę mu, że pojechał teraz na obóz. Serio.
dobrze, że umywalka odbierała bo jeszcze jakby to się wylało na mieszkanie...
OdpowiedzUsuńGratulacje, jeden roblem rozwiazany, ale zawsze pojawiaja sie nastepne:)
OdpowiedzUsuńPopatrz, a,Mlody sie bawi i luzak, ech, my matki:)))
Moja,nie chciala akademika , tez,zreszta musialaby placic, wiec wynajmowala pokoj i czesto przyjezdzala do domu.
Moj mążcrano robił grzanki na sniadanie, i nie wylaczyl opiekacza,dobrze, ze tego dnia krotko pracowalismy.
OdpowiedzUsuń