poniedziałek, 22 lipca 2019
54/2019
Odnośnie Młodszego- zostaje na politechnice. Ufff... Nie ukrywam, że mimo dziwnego kierunku- to najbardziej chciałam, żeby został właśnie tam. Szanse na akademik chyba największe, a decyzja Młodego? ... bo kumple się podostawali i każdy traktował inną uczelnię jak awaryjną odskocznię. I w razie czego łatwiej będzie wynająć coś wspólnie. To też jakiś powód.
Od środowego popołudnia jestem uziemiona w pracy na ponad dwa tygodnie. Szefowa wyjeżdża na drugi koniec świata... No ale jak ja chcę we wrześniu, to coś za coś... Na szczęście znów będziemy się posiłkować "pożyczką" z drugiej apteki. I nie będę musiała chodzić na dwa razy z przerwą na obiad, tylko w pracy 8-17. Do przeżycia, będzie w miarę normalnie. Jeszcze tylko muszę wynegocjować wolne niedziele... Mam nadzieję, że przy ostatnich niedzielnych obrotach szefowa się zgodzi, bo nie zarobię na swoją niedzielną stawkę. Nie to, żeby była jakaś super wygórowana, ale siedzenie po to, żeby obsłużyć 20 klientów życzących sobie pojemniki na mocz i testy ciążowe jest trochę bez sensu.
I tyle... To naprawdę już końcówka lipca?
Wpis książkowy będzie. Na razie nie mam weny...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Też nie wierzę w półmetek wakacji...
OdpowiedzUsuńJak mawiała moja babcia, do końca lipca nie chciałabyś na grochu klęczeć, wiec nie przyspieszajmy, wszystko ma swój czas.
OdpowiedzUsuńOby Cię klienci nie zamęczyli...
To niebywałe, jak szybko ten czas pędzi!
OdpowiedzUsuńA w młodości tak mi się jakoś dłużyło...
Cieszę się, że Syn zostaje tam gdzie i Ty chciałaś. Niech mu się dobrze wiedzie i Tobie w pracy również, jakoś ten czas do urlopu zleci. Tak jak już prawie lipiec zleciał..
OdpowiedzUsuń