piątek, 12 lipca 2019
51/2019
Dziękuję wszystkim za wsparcie, już mi lepiej.
Jedną z głównych przyczyn obecnych burz domowych jest rekrutacja na studia... oczekiwanie na wyniki. A że Młodszy kompletnie nie wie, co che robić- zgłosił się na trochę przypadkowe kierunki. Do tego każda uczelnia ma swój harmonogram, końcówka terminu składania dokumentów na politechnikę- to dopiero pierwsze wyniki rekrutacji na SGGW i WAT. Do tego Młody chce jakoś w ten terminarz wpasować obóz harcerski (wyjazd jutro, zamierza wrócić na dwa dni w połowie tygodnia, ewentualnie złożyć dokumenty i jechać z powrotem).
Na politechnikę pierwszego wyboru oczywiście się nie dostał, wybrał nadambitny kierunek i zabrakło mu 20 punktów. Nawet nie ma go na liście rezerwowej. Drugi wybór- trochę przypadkowy, ale jest... Chociaż bardziej mu pasują kierunki na WAT i SGGW- nie wiadomo, jak mu pójdzie. Stwierdziliśmy, że złoży dokumenty, jak się uda gdzie indziej- to najwyżej je wycofa, metodą "wróbla w garści". Osobiście- mimo kierunku "od czapy" wolałabym, żeby na tej politechnice został. Na pierwszym roku wszędzie i tak jest wycisk z matematyki i fizyki, jak mu totalnie nie podejdzie- może poprawiać maturę i rekrutować się jeszcze raz. To nie tragedia. A może przez ten rok doprecyzują mu się plany na życie. A może właśnie ten kierunek "znikąd" -to będzie TEN? Problem u nas polega na tym, że odpadają wszystkie kierunki stricte informatyczne. A na kierunkach elektrotechnicznych większe szanse utrzymania się mają absolwenci techników, a nie LO. I te kierunki zostały wykluczone. Niedużo zostało...
Poczekamy- zobaczymy... Byle doczekać w jakim-takim zdrowiu psychicznym...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ech, dzieci... Cytrynko, wiesz dobrze jak to było z moim najstarszym sama mnie wtedy pocieszałaś. Chciałoby się uchronić dzieci od wszystkich problemów, ale nie da się. Możemy dawać dobre rady, próbować ukierunkować, a one i tak zrobią co zechcą. Możemy też sobie wmawiać, że nas to nie boli. Boli. To pokolenie ma na starcie i łatwiej, i gorzej. A my jak te kwoki czuwamy, staramy się, w sumie niepotrzebnie (i jeszcze dobitnie nas o tym uświadamiają).
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za Twój spokój
Dziękuję :)
UsuńWprawdzie mam to wszystko już dawno za sobą, bo moje dzieci już dzwno pokończyły studia ale pamiętam wszystko doskonale. Te nerwy, te przeżycia, te kłótnie....
OdpowiedzUsuńCoż mogę zrobić? Tylko Cię pocieszyć że wszystko mija i uspokaja się...
Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twoich najbliższych.
:-)
Trzymaj formę, bo przypłacisz to zdrowiem, a młodzi nie za bardzo się przejmują, możemy brać z nich przykład w lżejszym podejściu do wielu spraw.
OdpowiedzUsuńBędzie co ma być, najwyżej później zmieni kierunek lub zrobi jeszcze coś innego.
Ojej, wszystko przede mną, ale to za parę lat...
OdpowiedzUsuńCierpliwości. Młodzi teraz jakoś zawsze sobie radzą.