Wyjść z domu, trzasnąć drzwiami i nie wrócić.
Uciec od wzajemnych oskarżeń, bezpodstawnych oczekiwań i niespełnionych obietnic.
Robić tylko to, co uważa się za stosowne i potrzebne, a nie to, do czego inni się przyzwyczaili, że "samo" jest zrobione. Bez "dziękuję" ani "pocałuj mnie gdzieś".
Wyjechać w nieznane...
Mieć wszystko głęboko...
Po wczorajszym wieczorze mam ochotę to zrobić... I niech wszyscy się ode mnie odczepią...
Zapraszam do Zawoi, są wolne pokoje, wprawdzie teraz pada, ale w końcu przestanie...chyba czas pomyśleć o sobie także!
OdpowiedzUsuńHej, znam ten stan. Tylko zazwyczaj trzeba dużo odwagi, żeby to wszystko zrealizować. Gdyby Ci się udało, to chętnie Cię przygarnę, zapraszam
OdpowiedzUsuńA ci wszyscy o tym wiedzą? Dobrze powiedzieć co czujesz, a potem trzasnąć, wyjść i może coś dotrze. Jeśli nie, odpuścić sobie starania na trochę. Niech ci wszyscy się teraz trochę postarają dla Ciebie.
OdpowiedzUsuńNo właśnie! Pewnie typowa Matka Polka jesteś, ktora pada na "przyslowiowy pysk", a reszta ma to głeboko w poważaniu! Strajk zrób, masz urlop za pasem, to akurat zostawisz wszystko samopas. Jakby co, też mogę przytulić!
OdpowiedzUsuńJuż dawno Rodowicz zaśpiewała "wsiąść do pociągu byle jakiego...". Jak widać wciąż aktualne. Trzeba tylko odwagi, aby zrealizować. Nie masz przecież małych dzieci, wszyscy sobie poradzą. Ten pociąg nie musi jechać daleko, może wystarczy, że dojedzie tylko do drugiego pokoju.
OdpowiedzUsuńChyba wszystkie mamy w zyciu takie chwile, najgorzej że do niektórych nie dochodzi lub na chwilę tylko.
OdpowiedzUsuńBardzo rozumiem! Przytulam!
OdpowiedzUsuńKiedyś trzeba wreszcie pomyśleć o sobie,niech sobie ktoś nie myśli że dogadzanie, podstawianie i nie narzekanie, to tak na zawsze, dożywotnio.
OdpowiedzUsuń