środa, 3 lipca 2019
47/2019
Gryzę paluchy z nerwów. Bo niby nic się już nie zmieni, ale...
Czekam na wyniki maturalne Młodszego. I nie, nie będzie ich o północy... Najwcześniej około ósmej rano. Kiedy będę w pracy, sama, z kupą papierkowej roboty i w dzień targowy- czyli masa ludzi do obsłużenia. Zero szans na podgląd online przed 11.
Czy ktoś może mnie wirtualnie wesprzeć? I zjednoczyć się w bólu oczekiwania?
Chmiel ma ponoć właściwości uspokajające. Zażyłam w płynie, w mieszance ze słodem... Trochę mi lepiej...
Dziwne, przy Starszym się tak nie stresowałam. Nie czekałam na wyniki online. Ale on nie był takim leserem... I nie wysyłał rodziny do szkoły po odbiór świadectwa.
Ech...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wspieram. Trzymam kciuki. I też czekam na wyniki- u nas do szkoły średniej. Niby żaden stres, bo akurat ten kierunek nie był zbyt oblegany, ale kto wie? A tak w ogóle to dlaczego my nadal przeżywamy egzaminy, rekrutacje itp?
OdpowiedzUsuńBo matki tak mają???
OdpowiedzUsuńWspieram !!! Babcie też tak mają!
OdpowiedzUsuńWspieram i ja, choć takie nerwy jeszcze przede mną.. Ale spodziewam się, że będę przeżywać podobnie. Czekam na wieści..
OdpowiedzUsuńOj, spoźnionam, ale i tak tulasy ślę. My matki tak mamy, przeżywamy razem z nimi, za nich i na zapas...
OdpowiedzUsuń