Cieszę się, że jesteście :)
Netu nadal brak, póki co wifi postawione na starym smartfonie- działa.
Dziś po dwóch godzinach w pracy stwierdziłam, że jutro idę do lekarza. Jak mnie zaatakował kaszel przy pacjencie, to myślałam, że płuca wypluję i ducha wyzionę. Zlana potem, zachrypnięta, zapłakana- bo łzy mi też pociekły... Po prostu szkodzę wizerunkowi swojego miejsca pracy i szefowa powinna sobie to w końcu uświadomić ;)
A teraz idę zalegać. Z herbatką i ciasteczkiem ;)
Słuszna decyzja, zdrowiej!
OdpowiedzUsuńZalegaj i zdrowiej, bo taki męczący kaszel potrafi się wlec za człowiekiem długo.
OdpowiedzUsuńps. zmieniłam adres bloga i nicka by niektóre osoby nie wiedziały, ze ja, to ja;).
Mam więc do Ciebie prośbę, by nie łączyć mojego nowego adresu ze starym nickiem. Przepraszam za kłopot, ale dla mnie to jest pewien problem.
już się poprawiam ;)
UsuńDziękuję:).
Usuńjakaś wiosenna fala przeziębień, sporo was smarkacze!
OdpowiedzUsuńja się całą zimę uchowałam, ale ty masz gorzej, jesteś wystawiona na pastwę klientów!
Też się uchowałam całą zimę, nawet jak reszta personelu kaszlała i smarkała. Ale przylazło i na mnie.
UsuńZdrowiej, napisz, co podczytujesz przy herbatce.
OdpowiedzUsuńZdrowia jak najwięcej. I witaj w klubie spektakularnie kaszlących. Ja na szczęście już przestałam
OdpowiedzUsuńWidzę, że się tu już zadomowiłaś ja tez spróbuję. Może od przyszłego tygodnia. Teraz wizytuje nas koordynator aptek który szuka powodu aby nie dać obiecanych podwyżek. (nie-okrzesana)
OdpowiedzUsuńUroki pracy w sieciówce... zniewolenie? Tam najlepiej, gdzie nas nie ma...
UsuńCieszę się, że jesteś :)
Nie choruj, ale odpocznij! Zdrowie + herbatka + ciasteczko + kocyk + święty spokój = szczęście :-) (Ewa z Mycastle)
OdpowiedzUsuń