Nasz popier... (przepraszam za wyrażenie, ale muszę, inaczej się uduszę) sejm zafundował nam wolne 12.11.
Nie to, żebym na ten dzień miała umówioną wizytę u alergologa, na którą czekałam pół roku (i tak krótko...) Dziś dzwoniłam, mają przepisywać na inne terminy, podobno już nie półroczne... I znów kombinatoryka, wolne, zamiany, uda się dojechać czy nie. Masakra... A co z ludźmi, którzy czekali po dwa lata na planowe operacje, na rozprawy sądowe itd? Tego już nasi zidiociali parlamentarzyści nie przewidzieli. Niech mnie pozywają za zniesławienie, trudno, to MOJE miejsce i piszę, co myślę.
A w związku z tym, ze szefowa jednak weszła do rady gminy- niech się wali i pali, wszystko będzie TEMU podporządkowane. Już teraz mam problem z połówką dnia wolnego na innego lekarza- bo przecież wtedy PEWNIE BĘDZIE RADA. Tia... Pewnie...
KOMENTARZE DO WPISÓW
-
nie-okrzesana 2018/10/25 10:32:04
Noooo... Nie zazdroszczę. Kariera polityczna wciaga.
-
eldka 2018/10/25 10:55:30
Nie oglądam telewizji, ale podobno szpitale i apteki pracują.
-
anonim002 2018/10/26 01:13:11
dziś właśnie myślałam o tych zaplanowanych i wyczekanych wizytach
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz