piątek, 9 listopada 2018
46/2018
No i mamy "dzień wolny". Bez komentarza, bo nóż mi się w kieszeni otwiera. I do tej pory nie wiem, czy moja zaplanowana wizyta się odbędzie. Jak dzwoniłam we wtorek, to usłyszałam, że "POZ-u nie ma, ale specjaliści mają przyjmować". I jeszcze coś w stylu "nie dzwoń o nas, my zadzwonimy do ciebie, jakby się coś zmieniło". Ale to było we wtorek... I ja też nie wiem, czy pracuję, czy nie, w razie wizyty- czy mam brać wolne... Paranoja... "Co by tu jeszcze sp.... panowie, co by tu jeszcze..." - za nieodżałowanym Wojciechem Młynarskim pasuje tutaj jak ulał. Telefon na razie milczy, ale i tak nie wytrzymam i jutro zadzwonię. A efekt pewnie będzie taki, ze pojadę na wizytę, bo przecież ma się odbyć, stracę pół dnia i pocałuję klamkę... Poczekamy, zobaczymy. Ale wkurzam się bardzo. Mam nadzieję, że parę osób przejrzało na oczy i da o tym znać przy głosowaniu w następnych wyborach...
Czytam sobie... panią Opiat- Bojarską. I muszę powiedzieć, że cykl z dziennikarką śledczą Anną Rogozińską "rozkręcił się" trochę w kolejnych tomach. Bohaterka trochę wkurzająca, lektura poprawna. Potem wzięłam się za cykl z policjantami- Burzyńskim i Majewskim. I podobało mi się dużo bardziej, wciągające, ośmielam się napisać, że tylko leciutko gorsze od cyklu pani Rogali :). Jak ktoś gustuje- polecam. I potem- za ciosem, jak wszystko, to wszystko- cykl z psycholog Aleksandrą Wilk. Bohaterka MEGA- wkurzająca, dużo ciekawsza jest policjantka Urszula Zimińska, która pojawia się w drugim tomie cyklu i w sumie jest równorzędną bohaterką trzeciego. Postępowania pani psycholog nie usprawiedliwiają (przynajmniej dla mnie) jej przejścia w młodości. No nie, i już, nie przemawia to do mnie...
W tzw. "międzyczasie" trafiła mi się jeszcze najnowsza książka autorki- "Kryształowi. Świeża krew". Bardzo mocna, wulgarna i brutalna. Ale w sumie- takie chyba jest opisywane środowisko. Polecać za wszelką cenę nie będę, bo niektórych mogą zniesmaczyć co dosadniejsze opisy... Każdy musi sam wyrobić sobie swoje zdanie. Trudno powiedzieć, że mi się podobało, bo to nie jest książka "do podobania". Dopiero mniej więcej w 1/3 ogarnęłam, kto jest kim, kto gra w której drużynie- choć to nie do końca jest pewne... Dla tych, którzy przeczytają- Paula jest dla mnie zagadką, może w następnej części coś się rozjaśni? Aż dziwne, że tak brutalną książkę napisała kobieta...
A po tamtej książce bardzo boleśnie odczułam, że ważne jest sąsiedztwo, co po czym się czyta. Bo "Blogostan" tej samej autorki- to kompletnie inna bajka. Ze trzy razy sprawdzałam w czasie lektury czy to NA PEWNO ta pani Opiat- Bojarska. Nie ten warsztat, nie ta tematyka, nie... Może zbyt kontrastowa w stosunku do "Kryształowych", w sumie ponad pięć lat różnicy w czasie wydania, nic dziwnego, że tak bardzo czuje się przepaść. Ale autorce zdecydowanie lepiej wychodzi kreowanie postaci męskich, niż żeńskich, co "Blogostan" niestety, potwierdza. Kolejna wkurzająca babka... Albo ja zdecydowanie bardziej wolę literaturę "męską", niż tzw. "kobiecą"...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz