Dziwne proszki do prania teraz robią. Wszystko się kurczy... Albo to wina szafy- przenosi wszystko w jakiś n-ty wymiar i zwraca zmniejszone... Postanowiłam coś na to zaradzić. Oczywiście w najprostszy z możliwych sposobów- kupując nowe ciuchy. Mam nawet metodę. Od jakiegoś czasu mam odłożoną pewną pulę pieniędzy na zakupy internetowe- taki "żelazny zapas". I jak mi się ubrania "skurczą"- to wtedy wchodzę na stronę pewnego dużego wysyłkowego sklepu na B i wrzucam do koszyka to, co mi się podoba i jest w przewidywanym rozmiarze. Bywa, że i 10-15 sztuk, różnych... Czasem to samo w dwóch różnych rozmiarach do przymierzenia, który będzie bardziej pasować. Oczywiście z zamiarem odesłania części. Nigdy nie było z tym problemu. Mam skuteczność jakieś 10% trafień, przyzwyczaiłam się. Poluję na darmowe dostawy, a koszt odesłania i tak jest mniejszy, niż wypalona benzyna i stracony czas i nerwy na zakupy "stacjonarne". A potem wszystko mogę sobie przymierzyć we własnym domu, np. z butami, które już mam. A nie w przymierzalni, w której nie mogę się obrócić (tu będzie antylokowanie sklepu- Camaieu, bije wszelkie rekordy ciasnoty...) , a kolejka za mną skutecznie mnie deprymuje... Poza tym- na zakupy "ciuchowe" najczęściej wypuszczałam się w niedziele. A teraz już nie jest tak prosto, bo albo pracuję w sobotę przed wolną niedzielą, albo coś wyskoczy... Nie pamiętam, kiedy byłam na łażeniu "ciuchowym"....
Jako, że mam w perspektywie kilka imprez- postanowiłam odświeżyć "skurczoną" garderobę. Przyjechało zamówione kilkanaście sztuk. Mierzę sobie, znudzony Ślubny czasem zerknie znad książki... I nagle słyszę komentarz:
- O, a w tym wyglądasz jak niedorobiony aniołek.
Skojarzenie jak najbardziej trafne. Kto pamięta nieodżałowanego Jana Kociniaka jako anioła w "Igraszkach z diabłem", ten będzie miał idealny ogląd sytuacji...
No faktycznie, może sukienka z motylkowymi rękawkami dla pani 50+ to nie jest najlepszy wybór... Natomiast co się uśmiałam- to moje. Już kiedyś usłyszałam, że w czymś wyglądam majestatycznie "jak grecka kolumna"... Takie tam małżeńskie uszczypliwości...
I po raz kolejny przekonałam się, że najlepiej się czuję i wyglądam w sukience typu niezbyt opięta tuba, długości do kolan... Żadnych odcięć, marszczeń, zaznaczania talii (której nie ma), plis i kloszy... Na szczęście taka też była wśród zamówionych. Reszta została odesłana.
Lubię kupować przez internet. Ciuchy dla siebie, ostatnio koszule Młodszemu, książki, płyty, bieliznę, nawet garnki. Na tyle, ile kupiłam- nacięłam się może ze dwa razy. Znikoma ilość. Jeśli idzie o ciuchy dla chłopaków- wybieram internetowe odpowiedniki sklepów stacjonarnych gdzie wiem, że rozmiary będą pasować. A Młody rośnie i stroi się coraz bardziej, z jednoczesnym "zakupowstrętem". Więc najłatwiej mi zamówić 5 par spodni i 4 bluzy do wyboru, niż ciągnąć go na zakupy i potem wysłuchiwać, że nic nie ma, nic mu się nie podoba i jaki to on jest nieszczęśliwy.... Ostatnio Ślubny wypatrzył sobie nawet kąpielówki w brytyjskim sklepie, na promocji "-65%". Przyszły, a jakże, rozmiar, fason, kolor idealne...
A Wy- macie jakieś metody na zakupy?
Komentarze do wpisu
-
anonim002 2018/06/14 08:47:31
jakoś nie jestem przekonana do ciuchowych zakupów przez internet, ale może spróbuję. Zawsze się boję, że to co na modelce piękne i cudne to na mnie niekoniecznie. Nie lubię chadzać po sklepach za czymś konkretnym. Genera;lnie to w ogóle nie lubię długiego łażenia po sklepach. Wolę nieplanowane wypady i wtedy zdarza się, że coś wpadnie mi w oko. I takie trafione to najlepsze :-)
-
cytrynka1 2018/06/14 17:51:27
Anonimko- ale ja mam skuteczność około 10%, i faktycznie, to co na modelce, niekoniecznie na mnie.
-
hanula1950 2018/06/15 21:08:42
Przez Internet jeszcze nic nie kupowałam. Na zakupy chodzę do CH LAND. Mam tam ulubione sklepy i znajome ich właścicielki.
-
aga-joz 2018/06/15 22:43:06
A ja zazwyczaj szukam na allegro. Też nie zawsze mi się udaje trafić, ale jednak wybór większy niż w sklepach, no i rozmiarów nieco więcej, i kolorów. Ze sklepów stacjonarnych najbardziej lubię C&A, bo ich rozmiarówka jest mi przyjazna (przynajmniej nie muszę się stresować zbyt dużą cyferką)
-
cytrynka1 2018/06/16 00:12:43
C&A jest boskie! Tym bardziej, że chłopaki mają obczajone rozmiary stacjonarne, zwrot też można odwieźć przy okazji do sklepu stacjonarnego... . Brać, wybierać... Sama też czasami coś tam kupię, ostatnio rewelacyjną kieckę za 40 zł...
-
karolinagurazda 2018/06/26 11:03:51
Najczęściej zamawiam przez internet książki i płyty.
Co do ubrań - wolę kupować je w sklepach stacjonarnych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz