Wczorajsze święto pracy uczciłam- a jakże- porządkami. Co prawda tylko w jednej szafce z pościelą, ale wołała już długo. Wyrzuciłam do kontenera z 10 za małych prześcieradeł frotte z gumką (od jakiegoś czasu mamy szersze łóżko), odłożyłam głębiej flanele, wyjęłam na wierzch cieńsze, letnie... Przy okazji odnalazły się wciśnięte w najgłębszy kąt 2 nowe letnie komplety. W szafce zrobiło się luźniej, może nie tak zupełnie, ale przestałam upychać kolanem...
Dzisiaj do pracy, jutro porządki w szafce z ręcznikami. Kontener, bez sentymentów...
Żeby mi tak łatwo jeszcze przyszło swoje ciuchy posegregować i bez sentymentu wyrzucić... ech...
Komentarze
-
nie-okrzesana 2018/05/02 11:48:44
Ja teraz przy okazji przeprowadzki też odkrywam, że zapasu mam różnych rzeczy na 100 lat.Np. w lodówce znalazłam galaretkę miętową przytarganą z Anglii i trzymaną na wielką okazję z terminem do 2011.
I też zaraz lecę do pracy na popołudniówkę.
-
hanula1950 2018/05/08 12:19:16
Ja już mam porządki z głowy. Tobie powodzenia życzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz