środa, 2 sierpnia 2023

31/2023

 

Po miesiącu w nowej pracy mogę szczerze powiedzieć- to jest absolutnie i kompletnie inny świat. Pensja na koncie najpóźniej ostatniego dnia miesiąca, w wysokości określonej w umowie. Tak, wpłynęła, rozwiewając resztki moich obaw. Praca jest cięższa, ale za to wiem, za ile i po co pracuję. I w końcu jest do kogo buzię otworzyć, zapytać w razie niepewności. W sumie- przestałam mieć poczucie totalnego bezsensu chodzenia do pracy. Oczywiście- mój entuzjazm zapewne niedługo osłabnie, ale na razie- oby tak dalej 😉.

Parę dni temu usłyszałam od współpracownic naprawdę kilka miłych słów, że "wprowadzam spokojną atmosferę", że przy mnie "nie ma nerwowości", że "miło mnie posłuchać jak rozmawiam z pacjentami". I że ogarnęłam magazyny szybciej, niż koleżanka, która przyszła trzy miesiące wcześniej. Nie wspominając o tym, że techniczka- stażystka, pracująca miesiąc dłużej i zajmująca się do tej pory praktycznie tylko rozkładaniem towaru- pyta się mnie (!!!) gdzie co leży. Ta stażystka to w ogóle temat na osobną notkę, ciężka sprawa... Wszystkie się zastanawiamy, w jaki sposób w ogóle skończyła szkołę i do tego z wynikiem 94/100.  I od razu, beż żadnej przerwy przyszła na staż. Nie może tłumaczyć się tym, że pewne rzeczy zapomniała, podejrzewam, że nigdy ich nie wiedziała. Ech... dużo pracy przed nami... Dzisiaj, "pomagając" mi w obsłudze, i mając przed oczami wydruk czarno na białym, z pełnymi nazwami- przyniosła mi lek uspokajający, zamiast moczopędnego na ciśnienie. Jedno i drugie na "H", dawka ta sama, tylko działanie inne... Bez komentarza...

Ale żeby nie było tak różowo- znowu szykują się braki personelu, natychmiast po moim przyjściu okazało się że jedna z bardziej ogarniętych techniczek jest w ciąży. I źle się czuje, więc... Druga- z końcem sierpnia programowo odchodzi z powodu przeprowadzki. Więc zostajemy- trzy panie magister, jedna bardzo ogarnięta techniczka na 7/8 etatu plus stażystka, której trzeba patrzeć na ręce i korygować bzdury, które plecie pacjentom. Żeby było super i luz- powinno być 3+3. Na razie okres urlopowy jakoś przetrwamy, ale jesień i zima mogą być ciężkie. Jednak na razie wolę o tym nie myśleć, w sumie to bardziej sprawa koordynatorów sieci, żebyśmy się ze wszystkim wyrabiały.

Ale dość o pracy.

Młodzież wyjechała na pol_and_roc_k_fest_iva_l. Mąż na urlopie-  dziś wyjechał na parę dni do znajomych, gdzieś w Polskę. A ja mam wolną chatę i też czuję się, jakbym miała urlop 😉  Mimo chodzenia do pracy- do niedzieli mam luz i czas na napisanie notki. Bo niestety- dłuższy czas pracy w dni powszednie skutkuje brakiem swobody w pisaniu na bloga... Jeszcze się nie przyzwyczaiłam, że na drugą zmianę wychodzę na 12.00, a nie na 14.00 i nie mam na nic czasu...

A dzisiejszy wyjazd mojego męża też był "z przygodami". Na trasie padło mu sprz_ęgło, jakieś 200km od domu. Przejechał tak ponoć kilkadziesiąt kilometrów, w końcu udało mu się zjechać na stację benzynową. Dobrze, że mąż jest doświadczonym kierowcą i że nic się nie stało. Nawet się za bardzo nie zdenerwowałam, on zresztą też przyjął to bardziej jako wakacyjną przygodę. Zadzwonił do ubezpieczyciela, przyjechała laweta, która dostarczyła samochód z powrotem do domu. Tak, że wieczór też miałam zajęty szukaniem na osiedlu miejsca parkingowego na nasze maleńkie pięciometrowe kombi, spychane z lawety. Na szczęście wszystko się udało bezboleśnie. A mężowi podstawiono samochód zastępczy- prawie nówkę sztukę bee_mkę w automacie, nowy model  😀😀😀. I pojechał dalej na wakacje- tym bardziej, że miał do miejsca docelowego już niecałą godzinę drogi. Cóż... coraz intensywniej krąży nad nami perspektywa zmiany samochodu... W sumie- zmieniłam pracę na lepiej płatną, będzie za co 😉 

5 komentarzy:

  1. To super, że masz w sobie ten entuzjazm. I super, że nie żałujesz. A stażystka? No, cóż znam takie. Na szczęście Kam-soft teraz wrzeszczy. Kiedyś to były jazdy, Hydroksyzyna za Hydrokortyzon i do tego w kremie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kam_soft wrzeszczy, ale ona ma chyba kłopoty z czytaniem, niestety. Takim na poziomie pierwszej - trzeciej klasy szkoły podstawowej. I nie tylko ja to zauważam, to nie jest tylko moje spostrzeżenie. Kobieta jest po czterdziestce, wcześniej pracowała w biurze. Ja się pytam- jak???
      pani z apteki

      Usuń
  2. Piszesz o brakach kadrowych, a u nas w Gemini okienek do obsługi kilka i pań do obsługi klientów jeszcze więcej...a kolejki są, bo to najtańsza apteka w mieście.
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że na nowym się układa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bije z daleka pozytywną energią. No i fajnie

    OdpowiedzUsuń