Jestem zmęczona. Bardzo. I to bardziej fizycznie, niż psychicznie.
Wymordowały mnie upały, kiepsko sypiałam (i nadal kiepsko sypiam). Dobrze, że chociaż w pracy klima musi być. Choć wczoraj podejrzanie rzęziła, a ustawienie na 16 stopni obniżyło temperaturę na ekspedycji do całych 23. Chyba potrzebny serwisant, choć to nie moja sprawa.
Potrzebuję urlopu. Na takim z prawdziwego zdarzenia nie byłam 1,5 roku. Zarezerwowany i opłacony na drugą połowę października. A co będzie?
Weszłam do super zgranego zespołu, dziewczyny przyjęły mnie "jak swoją". Zgrzyta obecność techniczki- stażystki, mocno opornej na wiedzę, z zerową wiedzą po szkole (szkole???? dyplom o niczym nie świadczy). Tylko że ten super zespół właśnie się rozpada... Jedna z dziewczyn odeszła "za miłością", druga zaszła w ciążę i jest na zwolnieniu (jej święte prawo, usiłowała pracować, ale czuła się bardzo kiepsko). Mamy niedobór dwóch pracowników, żeby wszystko funkcjonowało płynnie, żeby nic się nie sypało jak ktoś pójdzie na urlop albo się rozchoruje. A przed nami sezon przeziębieniowy. Ogłoszenia są, chętnych nie widać. Ale chyba nigdzie nie ma takiego komfortu, żeby była pełna obsada... Do tego kierowniczka napomknęła kiedyś koordynatorowi sieci, że kierowniczką już być nie chce... I właśnie niedawno koordynator zasygnalizował jakieś roszady... Dostanie się nam najprawdopodobniej super- hiper- ambitny magister z innej placówki, awansowany na kierownika, obecna kierowniczka pójdzie "na prowincję"- co jej chyba nawet odpowiada. Kiedy- na razie nie wiadomo. Z dawnego zespołu zostanie pomoc i jedna ogarnięta techniczka. Plus my dwie- nowe w zespole panie magister (i stażystka...). Mam wrażenie, że realizowana jest tutaj zasada "dziel i rządź!", za dobre byłyśmy "w kupie" i trzeba było nas rozdzielić. Po raz kolejny sprawdza się porzekadło "Tam najlepiej, gdzie nas nie ma". Dlatego trochę się boję o ten urlop, ale tylko trochę... Wpisany, koordynator powiadomiony...
Jakby co- do starej pracy nie wrócę na pewno. Za żadne skarby. Najwyżej będę szukać kolejnej...
Podsumowanie najlepiej mowi, ze to byla dobra decyzja. Odpoczniesz niedlugo. I oby ktos sensowny do was dolaczyl.
OdpowiedzUsuńNi
Czy w ogóle gdziekolwiek w Polsce pracuje się komfortowo?
OdpowiedzUsuńjotka
Udręczenie emocjonalne jest dużo gorsze niż zmęczenie fizyczne.
OdpowiedzUsuńNa szczęście wiesz już, że masz możliwości i jaka jest twoja wartość.
Dasz radę. Mój zespół też się rozlatuje.
Nie wiem co z moim komentarzem. Powtórzę wiec. Zmęczenie fizyczne jest dużo lepsze niż psychiczne i udręka emocjonalna. A ty znasz już swoją wartość i wiesz, że masz duuużo możliwości. Będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńOstatni akapit stanowi podsumowanie stanu obecnego 😀😄😉
OdpowiedzUsuńNa urlopie odżyjesz! Będzie dobrze, zobaczysz! :-)))))
OdpowiedzUsuńTrzymaj się i nie daj się!