poniedziałek, 10 lipca 2023

30/2023


Minął tydzień w nowej pracy.

Zap... jest taki, że nie ma czasu przysłowiowych taczek załadować. A to lato, teoretycznie ludzi mniej... Jak nie ma ludzi- dziewczyny cały czas coś robią. A to jakieś przesunięcia między aptekami w sieci, a to DPS, a to sprawdzanie terminów ważności. Do tego dochodzi zamawianie towaru w sposób kompletnie inny niż robiłam to do tej pory. Nie musiałam inaczej. Przy takim ruchu mój sposób faktycznie by się nie sprawdził. Jeszcze nie umiem tego robić, nawet nie ma kiedy zerknąć koleżance przez ramię, żeby się nauczyć...

Powoli zaczynam ogarniać, gdzie co leży. Logiki- poza ułożeniem alfabetycznym tabletek na receptę- nie ma za grosz... Przy czym część ich na stałe leży w magazynie. Do tego dochodzą "półki przedstawicielskie". Asortyment jest bardzo duży, uruchamiam jakieś dodatkowe zmysły, żeby "wyczuć" i zapamiętać, gdzie czego szukać. Na szczęście dziewczyny są bardzo pomocne i pomagają "prawie emerytce". Tak, jestem najstarsza. Przeżyję ;).

Ruch- co najmniej 3-4x większy niż w mojej poprzedniej pracy. Pierwszego dnia na swoje czwarte piętro wracałam prawie na czworakach, byłam w stanie tylko usiąść w fotelu z nogami w górze i ani dodatkowego kroku. Potworny ból nóg, stawów w stopach... Pomalutku się przyzwyczajam....

Nie zdało egzaminu obuwie, w którym chodziłam w pracy ponad 20 lat. Kupiłam sobie analogiczne, nowe na "nową drogę życia". Takie zwykłe korkowe profilowane klapki, ze sklepu na D do tej pory sprawdzały się znakomicie. Niestety, trzeba będzie zainwestować w coś markowego, z podeszwą z pianką pamięci. Przeszukałam internet, parę par zamówiłam "do porównania", zobaczymy... Myślę jeszcze nad "najbrzydszymi butami świata", tylko oryginalnymi, podobno też nieźle zdają egzamin.

Brakuje mi w dni powszednie tej dodatkowej godziny w samotności. Kiedy pracowałam po 7 godzin na pierwszą zmianę- wracałam przed 15. i miałam prawie dwie godziny "tylko dla siebie". Teraz wracam po 16., pół godziny później wraca Ślubny. W sumie nie ma tego złego, już się nie będzie migał od przygotowywania obiadu, bo ja nie zdążam. Na drugą zmianę nastawiam budzik, że około 11.30 muszę się zacząć zbierać. Jak się chodziło na 14.- to był czas na wszystko, teraz mogę się tak zakręcić, że zapomnę, że już czas się szykować i wychodzić... Człowiek się przez 20 lat przyzwyczaił do innych godzin. Plus jest taki, że wychodzę z pracy o 20., nie o 21. I myślę, że ta godzina będzie robić naprawdę wielką różnicę.

A poza tym- naprawdę jestem dobrej myśli. Dobrze będzie :) Trening czyni mistrza.

I cieszę się, że nie ma mnie już w poprzedniej pracy. Przed byłą szefową co najmniej pół roku bezreszt_kowego żywie_nia pozajelito-wego. Teraz już w warunkach domowych. Taka specyficzna krop_lówka schodzi około 16 godzin na dobę, gdzie normalne życie, ogarnięcie się? Praca raczej nie wchodzi w grę. Koleżanka, która została- ma w perspektywie tyranie przez pół roku po co najmniej 10 godzin dziennie, od poniedziałku do soboty, bez perspektywy urlopu. Ciekawe, jak długo pociągnie, jest absolutnie sama. Ktoś na górze nade mną czuwał, ze zdążyłam złożyć wypowiedzenie, zanim się to wszystko rozkręciło. 


7 komentarzy:

  1. Czekałam na Twój wpis 😀
    Fajnie, że piszesz w pozytywnym tonie 😍
    Roboty huk, ale fajna atmosfera i cywilizowane warunki. Coś za coś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ćwiczenie czyni mistrza, jak się wdrożysz, to zupełnie inaczej spojrzysz na wszystko.
    A co się dzieje ze starymi lekami? czy apteka nie ma wtedy strat?
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś jak napisałaś, że czytasz książki w pracy, to nie mogłam uwierzyć. Ale jest jeden plus, czas mija, jak z bicza strzelił. Ja najbardziej nie lubię przesunięć.

    OdpowiedzUsuń
  4. najbrzydsze buty świata są bardzo drogie ale warto zainwestować, mnie wystarczają na dwa lata

    OdpowiedzUsuń
  5. Zmeczenie fiz da sie oswoic i poprawic forme oraz duzo odpoczywac po pracy (synowie juz duzi). Znacznie gorsze jest zmeczenie psych, mobbing, niepewnosc jutra - co mialas przez ost 20 lat. Tu sie zmeczysz, ale zarabiasz i masz zorganizowana prace ( z czasem moze jako starsza stazem cos przeorganizujesz?). Wiec wg mnie ta sytuacja jest duzo zdrowsza. No i uczysz sie nowych rzeczy, masz nowe osoby w pracy - to dodaje wigoru 😁 powodzenia! Miej sie dobtze i ciesz zyciem 😁
    I

    OdpowiedzUsuń
  6. Choroba bylej podlej szefowej to nie jest przypadek...ona sie zorientowala ze juz dluzej nie bedzie mogla Cie wysysac z energii, wykorzystywac, dorabiac sie na Tw zdrowiu i zyciu. Wtedy jej zdrowie sie zalamalo. Ty pieknie sie wreszcie odcielas i siegnelac po nowe, lepsze doswiadczenia - ona opadla z sil i moze nigdy nie wroci do formy... absolutnie nie jest mi jej zal. Szkoda tylko tej kobiety ktora zostala. Moze tez musi pobrac cenna lekcje jak zadbac o siebie i nie dawac sie zajechac?

    Jakos rozumiem, ze tyle lat poswiecilas, ze mislas na utrzymaniu synow i dom, chcialas stabilizacji, moze nie mialas mozliwisci czy odwagi do zmiany pracy wczesniej. Ciesze sie, ze to sie w koncu stalo. Teraz przed Toba nowe, inne, lepsze doswiadczenia 😁
    I

    OdpowiedzUsuń