poniedziałek, 15 maja 2023

24/2023

 

Pójście po pomoc to był jednak dobry pomysł.

Tabletki biorę kilka dni. Już nie mam "trzęsionki", w miarę nieźle śpię, lepiej ogarniam rzeczywistość. Nawet mogę powiedzieć, że nabrałam dystansu. Co ma być, to będzie.

Operacja szefowej- to jedna z największych operacji brzusznych u kobiety. Planowana na za tydzień. Pod nóż idzie wszystko. Ściągany chirurg z innego szpitala. Szefowa raczej nie dojdzie do siebie w 10 dni. Ba!- żeby ją tylko w ciągu tych 10 dni wypuścili ze szpitala. A nawet jeśli- to nie będzie w stanie pracować. Raczej leżeć, co najwyżej zapewniając koleżance- techniczce wymaganą "obecność magistra".

Mając powyższe na uwadze- i pewne przemyślenia na spokojnie- odżałowałam superhiperatrakcyjną cenę z rezerwacji urlopowej od 2.06 i przeniosłam ją na październik. Miałam tam tzw. pakiet elastyczny, w razie czego mogę przenieść na jeszcze później, albo na wcześniej- w zależności od rozwoju sytuacji. Gdybym jej nie przeniosła i by przepadła- szefostwo i tak zwróciłoby mi taką kwotę, na jaką były papiery (rozmawiałam na ten temat!!!), a nie taką, ile by to kosztowało w tej chwili. Już naprawdę nie chcę się handryczyć i denerwować.

Podobno szefowa naprawdę chce mnie wysłać na ten urlop w czerwcu. Żeby nie płacić za niewykorzystany. Tylko jeszcze nie wiadomo kiedy. Skoro tak- na razie wstrzymam się z decyzją o pójściu na zwolnienie. Zresztą i tak miało to być w czerwcu. Poczekam, aż będzie po zabiegu i jak rozwinie się sytuacja. Te moje prochy to jednak dobre rozwiązanie "na przeczekanie", sama widzę, że jest lepiej, jestem spokojniejsza i nawet to czekanie już mnie tak nie przeraża. Szczerze- nawet nie mam czasu stresować się zmianą i pójściem "na nowe". To "pikuś" w porównaniu z tym, co mam teraz.

Do tego- tak naprawdę nie wiadomo, co lekarze znajdą w czasie operacji. I to też jest stres. Naprawdę szefowej nie zazdroszczę. Chodzi w tej chwili z cykającą bombą w brzuchu, strach o zdrowie, ba- o życie. I do tego wielka niewiadoma, co z firmą (która utrzymuje całą jej rodzinę), bo odchodzi filarowy pracownik, czyli ja.

(Ale nie, nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. A jak jakieś zaczynam mieć, to przypominam sobie sytuację z lutego i tzw."podwyżkę". I sposób zakomunikowania o niej. I momentalnie mi przechodzą wszystkie obiekcje).

Natomiast szkoda mi koleżanki techniczki. Bo- nie oszukujmy się- nawet jeśli szefowa będzie przywożona na leżenie w aptece a nie w domu- to ona sama będzie zasuwać całymi dniami. I po prostu prędzej czy później- obrazowo mówiąc- zostanie "zajeżdżona". 

Ale mam nadzieję, że ja już nie będę tego naocznym świadkiem. Dobrze, że zdążyłam złożyć to wypowiedzenie. W ostatniej chwili, żeby teraz nie mieć żadnych wyrzutów.

======================================

Młodszy wrócił z autostopu cały w skowronkach, już zapowiedział, że w przyszłym roku też jedzie. Tylko musi zebrać ekipę wcześniej, już zaczął namawiać znajomych. Dotarli na miejsce jako 113. para na 240 startujących. Jak na pierwszy raz i totalną improwizację- to i tak super. Cieszę się, że ma odwagę realizować swoje  pragnienia.

Dla równowagi Starszy walczy z częścią praktyczną pracy magisterskiej. Może w końcu skończy te studia... Rocznikowo- 3 lata po terminie. Pomalutku zaczynam mieć dosyć... Niby pracuje, ale dorywczo. I pomoc z domu jest zawsze bardzo mile widziana. Mimo wszystko- chciałabym, żeby już poszedł "na swoje" i zaczął ogarniać rzeczywistość z innej perspektywy, niż wieczny student...


4 komentarze:

  1. Czyli wszystko powoli układa się po twojej myśli. Cieszę się, tak mało czasami optymistycznych informacji.
    Szefowej współczuję, ale jej problemy nie mogą rujnować twojego życia.
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że jesteś spokojna, podchodzisz do tego racjonalnie. Stara maksyma mówi żeby nie palić za sobą mostów. Znalazłaś rozwiązanie dzięki któremu będziesz mieć spokojne sumienie i głowę. Myślę, że bardzo ważne w całej tej sytuacji jest to bys w tym wszystkim Ty się dobrze czuła z podjętymi decyzjami. Szefowa niech żałuję że ucieka jej taki "ludzki", zdrowo, nie tylko o sobie, myślący pracownik.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, że trzeba sobie pomóc w miarę możliwości w trudnych sytuacjach. Dawno temu dostałam Prozac i uważam, że uratował mi wówczas życie. Za Ciebie trzymam kciuki nieustająco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Halo, dzień dobry, jest tu ktoś?

    OdpowiedzUsuń