poniedziałek, 1 maja 2023

21/2023


Raport z placu boju...

Szefowa nadal w szpitalu, na trzech antyb_iotykach dożylnych i doustnych. Wyniki tomog_rafii prawdopodobnie jutro. Operacja na 99,99% będzie, tylko nie wiadomo kiedy. Najpierw musi spaść poziom wsk_aźników zapal_nych, stąd te anty_biotyki. 

Mój majowy urlop poszedł sobie w siną dal. Na szczęście udało mi się złożyć rezygnację w biurze, kiedy strata była 75% wpłaconej kwoty, a nie 90%. Te stracone 75% natychmiast dostałam w gotówce od szefa (!!!), czekam na zwrot z biura. Wolałabym przelewem, ale... z konta pracowego wejdzie jako dochód do opodatkowania, z prywatnego jako nie-wiadomo-co. Darowizna od obcej osoby? Też do zgłoszenia w skarbówce. Grunt, że kasa się będzie zgadzać...

W sumie nie ma tego złego. Urlopu czerwcowego nie odpuszczę, nie ma bata. Gdybym miała ten majowy- to po odjęciu czerwcowego zostałoby mi jeszcze 6 dni. I jak znam życie- nie mogłabym go wziąć na koniec wypowiedzenia z miliona różnych powodów. Miałabym "cykane" po 1 dniu, borze szumiący broń dwa dni pod rząd. Bo ona jest zaskoczona i musi pozałatwiać swoje sprawy. A tak- wracam z czerwcowego i natychmiast idę na tę resztę, która mi została. Taką mam nadzieję. Po prostu nie ma już czasu na inne manewry. A ponieważ mój urlop, który nie doszedł do skutku, mocno szarpnął szefową po kieszeni (więcej niż moja cała pensja netto)- szefowa raczej nie będzie chętna, żeby mi za te niewykorzystane dni zapłacić. Może byśmy wtedy skoczyli jeszcze gdzieś na szybko- last minute, niezwiązani terminem, gdziekolwiek na tydzień... Tam, gdzie ciepło i trafi się korzystna cena...

Tylko że nadzieja... (dopowiedzcie ciąg dalszy...).

W ogóle to padło od szefa "Może by pani jednak została?" Oczywiście bez żadnych konkretów, rzucone w przestrzeń... "Bo ten pracodawca do którego pani idzie to nie ma najlepszej opinii i dlatego daje tak wysoką ofertę i nie ma chętnych..." O wszystkim wiem, przekonam się sama. Na razie muszę myśleć o sobie i swojej ewentualnej emeryturze... Teraz już za późno. Przecież gdy mówiłam, że chciałabym podwyżkę- można było usiąść, przedstawić argumenty obu stron, podyskutować- może byśmy doszli do jakiegoś porozumienia. Ale dostałam ochłap z pańskiego stołu i myśleli, że będę zadowolona... No nie... I teraz już za późno na negocjacje. Dobrze tylko, że złożyłam to wypowiedzenie zanim wszystko zaczęło się sypać. Bo teraz nie mam już żadnych zobowiązań w stosunku do pracodawcy. 

Żeby tylko już coś było wiadomo. Żeby już było po tej operacji. Czekanie jest najgorsze...

 

 Na poprawę humoru:

Młodszy na majówkę pojechał autostopem do Włoch. Impreza organizowana przez AGH w Krakowie, dokoptował sobie obcą koleżankę do pary przez ogłoszenie na fejsie. Wyjechali z Krakowa w sobotę o 9.00, przed chwilą meldował, że dotarli na metę jako 113.para na 240 startujących. Cieszę się 😀. W ogóle to tych wyścigów autostopowych w jednym terminie było kilka. Z Wrocławia jechali autostopem do Grecji, a warszawska SGH organizowała wyprawę do Albanii. Młody od samego początku chciał na ten do Włoch. Wtedy jeszcze był z poprzednią dziewczyną, ale nie chciała z nim jechać. Więc zorganizował sobie parę. Ale tamten związek nie rozpadł się przez to. Czy będzie nowy? Nie wiadomo. Młody jest młody i ma świat przed sobą.  

😀😀😀




3 komentarze:

  1. Kiedy rok temu, spytałam szefa, czy mam szansę na przedłużenie umowy, do czasu mojej emerytury (o jeden rok) Powiedział, że nic mi nie może zagwarantować, ale bardzo by się zdziwił gdybym złożyła wypowiedzenie. Pierwsza myśl-no to patrz Bucu. Odczekałam tydzień i złożyłam. Po dwóch tygodniach spytał, czy naprawdę chodzi tylko o długość umowy ? (przecież sraczki by dostał gdyby miał mi dołożyć 100 zł) potwierdziłam zgodnie z prawdą. Powiedziałam, że chodzi mi tylko o komfort psychiczny, o to, że chcę poczuć się bezpiecznie, że na rok przed emeryturą nie będę się bujać z CV. Łaskawie zgodził się na rozmowę. Z uczuciem satysfakcji i zgodnie z prawdą powiedziałam, że miałam nadzieję na pracę u niego. Także na emeryturze. Ale za późno, bo dałam słowo już komuś innemu, a ja się nie wycofuję z danego słowa. Praca cięższa, umowa ok. Wszystko na papierze. Lepsze pieniądze i to ja technik z kilkuletnim stażem rok przed emeryturą. Kobieto świat przed tobą otworem stoi, bierz co, ci chce dać. Wiadomo, że nie po trupach i bez krzywdzenia innych. Ale jeśli ktoś che zapłacić ci za pracę to dlaczego masz z tego nie skorzystać ? Jeśli ten pracodawca okaże się pomyłką, to pewnie już wiesz o tym, że jesteś towarem deficytowym. Skorzystaj z tego. Powodzenia. Nawet nie wiesz, jak mocno ściskam za ciebie kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ukłuł mnie w oczy ten fragment:
    "szefowa raczej nie będzie chętna, żeby mi za te niewykorzystane dni zapłacić".
    Kochana, ona nie musi być chętna. To jest jej obowiązek jako pracodawcy. Wypłata ekwiwalentu za niewykorzystany urlop wypoczynkowy.
    A to że zwrócili Ci kasę za niewykorzystany urlop to też jest umocowane prawnie. Pracownik ma swoje prawa.
    Co do nowej firmy, sama się przekonasz czy to była dobra decyzja. Rynek pracy teraz się zmienia, jesteś deficytowym pracownikiem, korzystaj z tego. Bardzo Ci kibicuję.
    Czytałam o tych wyścigach. Bardzo to fajne. Sama bym się pościgala trochę 😉😀

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczekiwanie na rozwiązanie problemów jest najgorsze dla psychiki, wiem coś o tym.
    Podziwiam młodego, odwaga i zapał do pozazdroszczenia!
    jotka

    OdpowiedzUsuń