Dzieje się... I w sumie chyba nie taki diabeł straszny...
Jestem po dwóch rozmowach o pracę. I jestem (prawie) zdecydowana. To, że zmienię- to na bank, i chyba nawet wiem, gdzie 😉 .
Pierwsza rozmowa- wczesny wieczór, ale już ciemno, centrum miasta- ale niezbyt przyjemnie. Placówka jednej z największych w kraju sieci. Jak tam weszłam- poczułam się jak w ulu. Jak wyszłam- to wrażenie było takie, jakby ktoś zamiast w wannie- kazał mi się wykąpać na środku jakiegoś jeziora. A ja nie umiem pływać. Tak, że tego... Chyba nie... Obrót wszystkim, co można mieć w aptece. Brak tylko szczepień i testowania. Dużo receptury, pieluchomajtki na zlecenia. Całonocne dyżury, zgodne z grafikiem wyznaczonym przez powiat. Sobota, niedziela, święto nie ma zmiłuj, jak wypada to też. Praca nareszcie normalna, po 8h pn-pt, jeśli sobota 8h zgodnie z godzinami otwarcia- to potem w tygodniu dzień wolny za sobotę. Niezła pensja + premia, karta lux_med, ubezpie_czenie gru_powe, wszystko jawne i jasne. Wymagania też jasne. Na zmianie nigdy nie jestem sama, poza "nocką" przez okienko. Po nocce - o 7.30 idę do domu. 10 minut na piechotę. Tylko te "pływające" zmiany... 7.30- 15.30, 9.00-17.00, 10.00- 18.00 i 12.30- 20.30.
Gdyby to była jedyna propozycja- nie zastanawiałbym się ani chwili, mimo dosyć dużego pierwszego szoku. Ale była jeszcze druga.
Nieduża prywatna sieciówka, około 10 placówek. To ta, z której moja Koleżanka uciekła. Ale ona była kierownikiem w placówce "flagowej", gdzie odsyła się wszystko i wszystkich z pozostałych. Do tego koordynator- współwłaściciel- rekruter- furiat, technik farmacji, wtedy wtrącający się we wszystko... I TAM na pewno bym nie poszła.
Ale okazało się, że- jeśli bardzo chcę, to oczywiście mogę tam, ale... wakat dla mnie jest zupełnie gdzie indziej 😀. Mała osiedlowa apteka, co prawda przy "owadzim" sklepie i przychodni, ale na osiedlu zdecydowanie "geriatrycznym". Praca też po 8h, ale zmiany "sztywne": 8.00-16.00 i 12.00-20.00. Sobota czynne 8h, za sobotę dzień wolny w tygodniu, Normalnie tak, jak powinno być, a jak w moim obecnym miejscu pracy nie jest. Nigdy nie jestem na zmianie sama, nawet w sobotę. Dyżury sobotnie, niedzielne i świąteczne jako sieć- są pełnione w placówce "flagowej", nawet jeśli tutaj wypada- to są przenoszone. Dyżury w dni powszednie wg harmonogramu średnio raz na dwa tygodnie na aptekę- z racji sporu z powiatem o pieniądze, których powiat za dyżury NIE płaci (zresztą nigdzie w Polsce chyba)- tylko do północy. Za to jest zapłata za nadgodziny. Zero receptury, brak pieluch na zlecenia, inne "dopusty" sporadycznie. Pensja nawet odrobinę wyższa, niż w sieciówce ogólnopolskiej, wszystkie składki od całości, premia zależna od indywidualnych starań, 2x do roku (nie liczę za bardzo). Generalnie- jak na warunki tubylcze - pensja rewelacyjna. Grup_owe ubez_pieczenie. I wisienka na torcie- kierowniczką jest pani, którą kilkanaście lat temu uczyłam "fachu" na praktyce w aptece, gdzie (jeszcze) pracuję. Dała się poznać jako konkretna, miła i ciepła osoba. A skoro jest tam kierownikiem już z 10 lat- to i koordynator- furiat jej niestraszny 😉. Zresztą ponoc od jakiegoś czasu generalnie "w placówki" wtrąca się zdecydowanie mniej. Aha, zamiast 7 minut na piechotę do pracy- miałabym... 4, spacerkiem żółwia emeryta-5 😉.
I co najważniejsze- obaj pracodawcy chcieliby mnie "od już", a ja mam trzy miesiące wypowiedzenia... Trzy miesiące stresu... Bo nie zamierzam składać go już i dokładać sobie dobrowolnie kolejnych dwóch tygodni stresu i fochów szefowej. Bo że będzie foch- mam jak w banku.
Chyba nie muszę pisać, co wybrałam?
Bramka nr 2 😉. Czy dobrze- to się okaże... Za czas jakiś...
No i super! Niech Ci się dobrze pracuje! 🤗
OdpowiedzUsuńHa! Widzisz! Tak to jest nakrecac sie strachami, a potem dostac od zycia super premie :DDD B sie ciesze! Sama chyba jeszcze w to nie wierzysz:DDD z obecna szefowa mozesz dogadac sie na znacznie krotszy okres wypowiedzenia, ja bym pogadala. Bo napewno milo nie bedzie, to trzeba te meki skrocic. Jej i sobie przede wszystkim. Za porozumieniem stron. Cudnie! Zmieniaj i pracuj z piesnia na ustach :DDD
OdpowiedzUsuńKitka
To nie takie proste, raczej mnie nie puści. Jest nas w tej chwili w sumie wszystkich trzy (2xmagister, 1x technik, bez pomocy), przy godzinach otwarcia 7.30-21 i soboty 7.30-20. Jak odejdę, to się zawali. Trudno. Nie mój cyrk... Do tego zarezerwowane wakacje w czerwcu, jeszcze w zeszłym roku. Jak będzie złośliwa- to zaległy z zeszłego roku urlop i należny bieżący odda mi na sam koniec. Trudno. To jest niestety równia pochyła. Najwyżej pójdę do psychiatry po zwolnienie na depresję spowodowaną przez pracodawcę. Na wakacje nie pojadę, ale pracować też nie będę. Zrobiłam się zawzięta, ale może się uda dogadać... Miło nie będzie, to pewne...
Usuńpani z apteki
Masz racje. Nie daj sie wykanczac i w ostatecznosci bierz zwolnienie. W nowej pracy dobrze, zebys stawila sie wypoczeta i w super formie. W obecnej zrob niezbedne minimum. Pamietam te urlopy szefowej i Twoja orke, pamietam tez ktrotkie chwile kiedy Ty bralas wolne, zawsze z laski... dobrze tak tej babie! Zamiast zatrudnic wiecej osob oszczedza Waszym kosztem.
UsuńW nowej firmie napewno jakies szity beda, ale inne i moze nie tak ciezkie? No i fajnie, ze tam Twoja podopieczna kierownikuje :))) powinno byc ok.
Do emerytury czy okresu chronionego masz 4 lata z hakiem? Mialam dopytac.
Kitka
Do tzw "okresu ochronnego" mam ten "hak", czyli coś koło pół roku. I tak mnie nie będzie teraz obejmować, bo dostanę umowę na czas określony. Do wejścia w wiek emerytalny mam 4 "z hakiem".
Usuńpani z apteki
Jednak zdrowie psychicznie nie ma ceny. Bedziesz tam miala lepiej. A umowe nieokreslona napewno Ci dadza. :DDD
UsuńKitka
Cieszę się, że spróbowałaś. Nawet gdybyś nie zmieniła pracy, to jednak poznasz swoją wartość. Zazdroszczę Ci bardzo. Ja pracuję w centrum w nieciekawej lokalizacji, dyżury całodobowe, wnioski i mnóstwo receptury. Ale 13 miesięcy do emerytury, nie mam szans na zmianę. Poza tym cieszę się tak po ludzku. I mam trochę satysfakcji, że utarł ktoś nosa chciwemu właścicielowi. Trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuńNie sprawdzisz, nie będziesz wiedziała, ale wydaje się sensowna ta zmiana. Idealnie nie ma chyba nigdzie...
OdpowiedzUsuńjotka
Gratulacje!
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem Twojej decyzji. W każdym razie najlepsze życzenia na nowej drodze życia 👍🙂
OdpowiedzUsuń