Od wczoraj mam ochotę rzucić "czarną teczką". Czytaj- odejść z pracy bez wypowiedzenia, z-sekundy-na-sekundę, spalić mosty i nie oglądać się za siebie...
Po prostu po pięciu latach od ostatniej takiej akcji znów jestem wkurzona na maksa... Bulgocze mi pod pokrywką i się ulewa. Wtedy ugrałam to, co chciałam... Wtedy...
Wtedy miałam gdzie odejść. Wtedy- to było 5 lat temu. Przed pandemią. Ja nie miałam za sobą dwóch oficjalnie potwierdzonych covidów. Tak, czuję je. Fizycznie i psychicznie. Do tego- byłam pięć lat młodsza.
Teraz alternatywą jest "z deszczu pod rynnę". Albo gorzej. Od prywatnego właściciela jednej apteki mogę pójść tylko do małej, kilkuaptecznej sieci, która zdominowała rynek w powiecie. I gdzie warunki pracy znam od Koleżanki, która była tam kierownikiem w jednej z aptek i stamtąd uciekła. Albo- ewentualnie- do jednej z placówek trzech dużych sieci. Gdzie warunki też są, jakie są... Wiadomo, że jak zatrudnią dodatkowego magistra- natychmiast wydłużą godziny pracy. Poza tym- mimo mojego doświadczenia- mogą nie chcieć magistra w wieku przedemerytalnym, który może być trochę wolniejszy... I który- nie oszukujmy się- nie robi wszystkiego. Receptury unikam jak ognia, tu i teraz mogę. Nocnych dyżurów też. Tam najlepiej, gdzie nas nie ma. I już nie będzie do pracy siedem minut na piechotę spacerowym tempem... I nie będzie takich popołudniówek, gdzie spokojnie przeczytam pół książki (tak, takie też się zdarzają...).
Zacisnąć zęby... Przeczekać... To jeszcze TYLKO cztery i pół roku. Tylko cztery i pół roku. Tylko...
A co Ci szkodzi pojsc tam na rozmowy? Nie musisz od razu rzucac pracy nie majac innej. A noz jednak gdzies trafisz lepiej, a moze potrzebna Ci sama zmiana otoczenia, nowe osoby? Jesli od razu dostaniesz um o prace to chyba i tak bedziesz chroniona? Ja bym przemyslala na spokojnie co warto zrobic. Czasem naprawde warto trzasnac drzwiami (zabezpieczajac tyly najpierw).
OdpowiedzUsuńLiczyłam lata, miesiące, dni do odejścia... Rozumiem Cię nawet nie wiesz jak bardzo. Wytrzymaj. Chyba, że nagle z nieba spadnie inna propozycja, lepsza, bardziej Tobie pasująca. Po ochłonięciu rozważ wszystkie za i przeciw. Wiem... dobrze radzić... Trzymam kciuki za "lepiej".
OdpowiedzUsuńNapisz ogłoszenie i zbadaj rynek. To nic nie kosztuje. I żebyś się nie zdziwiła, ile ci zaproponują i na jakie rzeczy się zgodzą. Dopiero wtedy zgódź się na to "zaciskanie zębów"
OdpowiedzUsuńP.S. Uwielbiam recepturę :)
Znam to, chyba wiele z nas poznało takie dylematy, ja tez odliczałam do końca, a końcówka była najgorsza, bo sił i cierpliwości coraz mniej.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki!
jotka