Jestem i żyję. Dzień za dniem, dzień za dniem...
Ślubny po operacji wyrabia (o kulach) zaległe normy wychodzonych kroków- średnio 6-7 tys. dziennie, w ramach rehabilitacji i odbudowy kondycji. Za chwilę skończy mu się zwolnienie pozabiegowe, ale na powrót do pracy dostanie zgodę dopiero po stacjonarnej trzytygodniowej rehabilitacji szpitalnej. Kiedy? Na razie nie wiadomo, jutro jedzie na kwalifikację. Mam nadzieję że- albo dostanie termin na już i się wyrobi przed świętami- albo po 6.01. Bo mam nadzieję, że nikt rozsądny nie wlepi mu terminu po 20.12, bo przecież i tak pracują wtedy tylko "dyżurowi" i z tej rehabilitacji nie odniesie takiej korzyści, jakby mógł... Poczekamy, zobaczymy...
Dzień za dniem, dzień za dniem...
Jeszcze w połowie października dopadła mnie taka sobie infekcja. Bez gorączki, z w miarę dobrym samopoczuciem, jednodniowym katarem i chrypką. Która po paru dniach przeszła w paskudny, suchy, duszący kaszel. Taki "covidowy". Na leki przeciwkaszlowe, które działały, albo nie... Bywały dni, że na swoje czwarte piętro bez windy turlałam się z dwoma postojami, bo nie mogłam złapać tchu. Oczywiście do pracy chodziłam, bo jakże to- bez gorączki na zwolnienie??? I którejś niedzieli po powrocie z dyżuru i 5 minutach kaszlu i łapania oddechu jak ryba wyrzucona na brzeg- Ślubny stwierdził, że dosyć tego, jedziemy na NOL. Tia... jak z tych dowcipów, po trzech tygodniach łażenia z infekcją niedzielne popołudnie to najlepsza pora na pójście do lekarza... Na NOL-u brak kolejki i najlepszy z możliwych lekarzy. Tyle dobrego. Po lekkim opeerze, dlaczego tak długo łażę z takimi objawami, kaszlem i dusznością- zajął się mną kompleksowo. Ekg w normie, ciśnienie podwyższone, osłuchowo zapalenie oskrzeli jak ta lala- i skierowanie na SOR na cito, żeby wykluczyć zakrzepicę... "Bo te duszności mogą być od zapalenia oskrzeli, ale wcale nie muszą, tym bardziej jak pani 2 miesiące temu miała covid". Tia... SOR na szczęście 50 m dalej, też w miarę luźno, ale zanim zrobili mi te wszystkie badania, rentgen itd. minęły kolejne 3 godziny. A że każdemu na SOR zakładają programowo wkłucie- to czułam się jak poduszeczka na igły... Udało się za czwartym razem i zupełnie bez sensu, bo wenflon na szczęście nie był do niczego potrzebny. A siniaki na rękach mam do tej pory, choć mija czwarty tydzień. Na szczęście zakrzepicę udało się wykluczyć, drugi lekarz osłuchowo stwierdził "zapalenie oskrzeli jak ta lala", po czym z zaleceniem "poinhaluje się pani sterydami a po zwolnienie to do rodzinnego" - opuściłam SOR około 22. Oczywiście na zwolnienie nie poszłam, receptę na inhalacje wystawiłam sobie sama- i prawie mi przeszło. Prawie- bo jeszcze pokasłuję. Mam nadzieję, że franca nie wróci...
Za to na SOR-ze przede mną była pani, którą przywiozła karetka i która życzyła sobie koniecznie kroplówki... Podobno karetkę wezwała do siebie sama, "bo źle się czuła i musiała pojechać do szpitala". Ale jak się ma 4 promile, to trudno czuć się dobrze. W sumie do jakiego stanu trzeba się doprowadzić i jak długo "trenować", żeby przy takim stężeniu alkoholu we krwi w miarę składnie mówić i w miarę prosto chodzić? Kobieta przed 30-tką... A to było jeszcze przed pamiętną wypowiedzią pewnego posła, że "pewnie nie chce rodzić". Raczej posądzałabym ją o bycie beneficjentką wszystkich "500plusów". Biedne dzieci... Bez komentarza...
A dzisiaj w nocy szukałam koca, tak mi było zimno pod samą kołdrą. Zima idzie, jeszcze się nie przystosowałam. I nie lubię i już.
Współczuję chorobska. I nie wiem, dlaczego nie korzystasz z prawa do zwolnienia lekarskiego w chorobie.
OdpowiedzUsuńMówiąc żartem, czasem sobie myślę, że mogłabym się LEKKO przeziębić, bo chętnie posiadzialabym w domu na L4, ale nie ma okazji:) nawet niedawno sprawdzałam, że na zwolnieniu byłam ostatnio 3,5 roku temu, gdy skręciłam mogę. A tak poważniej cieszę się, że mnie żadna franca nie dopadła przez cały ten covidowy okres mimo, że się nie szczepilam. Sceptyk powiedziałby, że to dlatego, że się nie szczepilam:)
Nie poszłam, bo musiałabym być na nim ze trzy tygodnie. Chcę tylko w miarę bezboleśnie dotrwać do wieku ochrony przedemerytalnej (niecały rok) a potem niech się dzieje...
Usuńpani z apteki
Ale Twemu Ślubnemu należy się rehabilitacja szpitalna. Do 6 tygodni. Mnie chcieli wypisać po trzech ale nie dałam się, a po 6 tygodniach dali mi także sanatoryjną rehabilitację szpitalna. Oczywiście ciut czekałam, ale teraz na niej jestem. A moja współlokatorka lat 90 przekazała, że po takiej operacji do półtora roku możesz się ubiegać o szpitalne sanatorium. Ta babinka byłap już dwa razy a ma zamiar jeszcze raz skorzystać. Warto takie tajemnice znać, ale od lekarza czy szpitala się tego nie dowiesz!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Oj, chyba lekceważysz swoje zdrowie, a masz tylko jedno...
OdpowiedzUsuńjotka
Słuchaj Fusilki, ona jest na bieżąco. A własnego zdrowia nie lekceważ aż tak bardzo, też tak robiłam i teraz żałuję. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń