Krótki raport z placu boju.
Ślubny po 3 tygodniach od operacji robi dziennie koło 6000 kroków. O kulach, ale sam fakt... Musi chodzić, a że go nie boli- robi to z przyjemnością. Od ponad roku było parkowanie jak najbliżej klatki schodowej, żeby było jak najmniej do przejścia, trasa z pokoju do kuchni to był prawie maraton. A teraz- o kulach, ale bez bólu. I tak miało być 😀.
Młodszy po zdanym egzaminie zapragnął przygód. Umyślił sobie podróż po Europie, w pojedynkę, z plecakiem - i do tego autostopem. Krótką, bo niecały tydzień. Co do ostatniego pomysłu- plany bardzo szybko zweryfikowało życie. Okazało się, że złapać autostop z południa Polski do Czech- to wcale nie jest taka prosta sprawa, bo nie było chętnych, żeby takich łebków zabierać. Przez granicę... Litości... Do Pragi w końcu pojechał busem, po całym dniu wystawania na wyjeździe ze stacji benzynowej gdzieś pod Wrocławiem i noclegu gdzieś w schronisku "po taniości". Noclegi w hostelach, łażenie na własną rękę po Pradze, jednodniowy wypad do Wiednia też oficjalną komunikacją, powrót pociągiem. Wrócił wczoraj jak zombie, padnięty, ale zadowolony, że mu się udało. I już się szykuje na następny raz, twierdzi, że musi wrócić do Wiednia na dłużej- ale jak będzie cieplej. On ma w sobie gen powsinogi, raczej po Ślubnym, na pewno nie po mnie... Teraz odsypia i leczy przeziębienie. Bo za półtora tygodnia koniec laby, powrót na studia.
A my w końcu będziemy mieć święty spokój 😉. Bo naprawdę dorosłe dzieci nie powinny mieszkać z rodzicami 😉.
gratuluję mężowi sprawności. Ja miałam 14 dni temu tylko artroskopię kolana i właściwie z domu nie wychodzę bo zrobił mi się krwiak nad kolanem i nie mogę dobrze zginać nogi i boli. Na razie jest gorzej niz było.
OdpowiedzUsuńMąż jest również po dwóch artroskopiach, jedna była z rekonstrukcją więzadła i podcinaniem łękotki. Generalnie "po kolanie" dojście do siebie jest trudniejsze. Współczuję powikłania, co na to ortopeda który operował?
Usuń(pani z apteki bez logowania)
Wczoraj byłam u lekarza operującego. Powiedział że punkcji nie zrobi bo to nie wodą i zapisał dicloduo combi 2x1 i powiedział że po 5 do 7 dni powinno się rozejść. Mam nadzieję bo na razie jest gorzej niż przed. Mogę tylko stać i chodzić po prostym. Żadnych przykucow i po schodach z dostawianiem nogi. Ja miałam pęknięcie ląkotki bocznej
UsuńFajną wyprawę sobie wymyślił. Aczkolwiek wiem ile mnie by to stresu kosztowało gdyby moje dziecię taki trip wymyśliło.
OdpowiedzUsuńDobrze, że wszystko u Ślubnego idzie. A co się na czekał to jego.
Pozdrawiam
W sumie od skierowania do ortopedy kwalifikującego do operacji- do samego zabiegu- upłynął rok. Ślubny ociągał się ze zbieraniem potrzebnych zaświadczeń, ten czas przypadał na zimę, szalała któraś fala wirusa, ponad pół roku do wizyty kwalifikacyjnej. Potem błyskawiczny termin,oczywiście niepasujący bo za szybki i za dużo rozgrzebane w pracy, potem 2 miesiące obsuwy z powodu infekcji i kolejny strach, czy nie załapie ode mnie, na szczęście nie. Tak sobie myśleliśmy, że spokojnie można by to było zrobić 4-5 miesięcy wcześniej, gdyby nie niesprzyjające zbiegi okoliczności. (pani z apteki bez logowania)
UsuńA co do super pomysłów Młodego- już się przyzwyczaiłam. W takich przypadkach jest ogarnięty bardziej, niż starszy brat ;)
Usuńzalogowany komentarz w spamie oczywiście
OdpowiedzUsuńjotka
A ja 3 lata po artroskopii i zaczynam się bać, bo coś tam się dzieje! Nie zawsze, ale.....? Kolano po operacji nadal się buntuje, tyle tylko, że do pełnego szczęścia potrzebuję możliwości jazdy na normalnym rowerze! Także ten...!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło!