Może to dziwne, ale w całym rozgardiaszu świątecznym najbardziej nie lubię... ubierania choinki. W przeciwieństwie do rozbierania- to mogę robić i mi nie przeszkadza. Na równi tylko z gruntownym sprzątaniem, które jako osoba wybitnie leniwa- staram się ograniczać do minimum. Okien przed świętami nie umyłam. Mając alternatywę: zdrowie albo okna- wybrałam zdrowie. Ale- do brzegu, czyli do choinki. Zazwyczaj tę czynność staram się scedować na męską część rodziny, w tym roku niestety nie wyszło. Starszy weekendowo w pracy, Młodszy wpadł tylko na pół dnia pomóc w kupnie i wniesieniu na to nasze 4. piętro choinki i bambetli z piwnicy- i pojechał "uczyć się". Mąż niby coraz żwawszy, ale...
Zaczęło się niewinnie. Od poszukiwań stojaka.
Rzeczy "choinkowe" od zawsze stoją w piwnicy. Niedługo minie ćwierć wieku, jak mieszkamy tu, gdzie mieszkamy. Ale "przegródka" (bo drzwiami tego nazwać nie można) do piwnicy jest "fabryczna" od początku, czyli parę sosnowych sztachet na poprzeczce plus skobelek z byle jaką kłódką. Nawet nie obite dyktą. Dodatkowo w ramach atrakcji- bezpośrednio w piwnicy mąż elektryk nie zdążył do tej pory podciągnąć nawet gołej żarówki na kablu. Tak, że do piwnicy schodzi się z latarką i trzyma w niej tylko rupiecie, których nie żal. Poremontowe resztki płytek, pozasychane dziesięcioletnie resztki farb, których nie ma komu wyrzucić, stare doniczki, wszystko przykryte folią. Plus ozdoby choinkowe w dwóch wielkich kartonach i pomniejszych workach. Przetworów nie robię, bo piwnica jest za ciepła i za wilgotna.W pewnym momencie dość dawno temu stwierdziłam, że dopóki mąż nie założy światła- do piwnicy nie chodzę. I dotrzymuję słowa. Tak, że nie wiem, gdzie co stoi, gdzie co roku wszystko jest odstawiane.
Kartony i worki przytargał Młodszy, nie zastanawiając się zbytnio nad zawartością i pojechał. Wczoraj późnym popołudniem Ślubny stwierdził, że obsadzi choinkę. W przyniesionych rzeczach stojaka oczywiście nie było... Zszedł do piwnicy, przeszukał co miał przeszukać- nic... Włamanie? Bez żadnych śladów na kłódce i skoblu? I zginął tylko stojak od choinki zapakowany w foliowy wór? Ślubny stwierdził, że był jeszcze stary kineskopowy monitor od komputera i też go nie ma... A mi się wydawało, że kiedyś ten monitor razem ze starymi telewizorami chłopaki wywozili na gabaryty. Ale nie będę się kłócić.
Mąż się ogarnął i stwierdził, że jedzie gdzieś po nowy stojak. Na szczęście wziął jeszcze raz klucze od piwnicy, poszukał dokładniej... i znalazł. Wsunięty dość głęboko pod folię okrywającą resztki budowlane. Ufff...
Przez te parę wspólnych lat ozdób, lampek i innych pierdółek uzbierały się dwa wielkie kartony. Starczyłoby tego na co najmniej dwie choinki, jeśli nie na trzy. Może dlatego tak nie lubię grzebać w tym wszystkim, wybierać... Szlachetne szkło z czasem się wytłukło, zastąpione przez plastik. A ja po prostu nie mam zmysłu estetycznego, żeby kombinować. Więc wrzucam na gałęzie co mi pod rękę podejdzie. Bez przyjemności...
A od środy popołudniami będę się realizować kuchennie. Pierogi, pasztet.... I mimo, że to bardziej męczące- to chyba tę część przygotowań lubię najbardziej.
Więc...
WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

Oj , a ja stanowczo odwrotnie, lubię ubierać, od rozbierania uciekam:) Zdrowych Świąt!!!
OdpowiedzUsuńTeż nie lubię ubierać. Na szczęście gabaryty nam się zmniejszają. Uznaliśmy jakiś czas temu że 1 metr choinki nam wystarczy. Zawsze to mniej ubierania 😁
OdpowiedzUsuńA ja odwrotnie, lubię ubierać, z rozbieraniem ociągam się.
OdpowiedzUsuńWszystko jest jak u was w piwnicy, karton wielki, ale od remontu mamy mała choinkę, bo dużej nie mam gdzie postawić, najwyżej w przedpokoju, kupiłam więc malutką, która stoi na ławie i tylko baterie do światełek ciągle zmieniam...
Jak choinka nadal stoi, to życzę wszystkiego, co Dobre i Miłe, co zaprowadzi Cię bezkolizyjnie w NOWY ROK!
OdpowiedzUsuńNoworoczne życzenia wszystkiego, co najlepsze, co miłe, co budzi uśmiech na twarzy!
OdpowiedzUsuńMy w tym roku mieliśmy dużą choinkę. Nasza pięciolatka pękała z radości. Ubierała ją razem ze starszą siostrą. Dziewczyny wzięły małą do siebie. U nas w piwnicy taki bałagan że musimy zacząć ogarniać, bo zginiemy.
OdpowiedzUsuńKasinyswiat