Wczorajsze egzaminy poprawkowe Młodzieży Młodszej na szczęście popchnięte do przodu przez oboje. Ufff... Kamień z serca. Panna pojechała do siebie, a Młodszy odsypia 😉. Nie to, żeby nie planował wyjazdu do niej na weekend 😉. Jakby im nie zależało, to by nie jeździli 😉.
A Ślubny prawdopodobnie dzisiaj wraca do domu. Tylko szkoda, że ja mam w tym tygodniu drugie zmiany. I nie mogę się zamienić ani dostać wolnego, bo szefowej zmarł Teść. Może wyszarpię piątek... Ale chłopcy są w domu, tatusiowi w razie czego pomogą 😉
Och, czasami idzie jak po grudzie, ale dobrze że choć częściowo pomyślnie:-)
OdpowiedzUsuńjotka
... się narobiło! Ale przecież chłopaki dadzą sobie radę, nie ma co tragizować.
OdpowiedzUsuń