Jestem wyrodną matką. I już. Ale wolę, żeby dzieci nie przyjeżdżały na weekendy, kiedy obaj mają humory "bez kija nie podchodź".
Młodszy bywa częściej, ale Starszy kompletnie okazjonalnie. Myślałam, że posiedzimy, pogadamy... A nie- że będę wysłuchiwać utyskiwań (niekoniecznie cenzuralnych) na to, że coś mu nie wychodzi. A jak się na czymś zafiksuje, to nie ma zmiłuj. Zatruwa życie przede wszystkim sobie- ale i całemu otoczeniu. A czy to nasza wina, że Młodszy poszedł wczoraj na imprezę i cierpiał dziś na "zespół dnia następnego"? Studia techniczne to nie jest lekka, łatwa i przyjemna bajka. I dzieci nie muszą mieć pretensji do rodziców, że na nic nie mają czasu... Może i chcieliśmy, żeby wybrali taką ścieżkę nauki, ale gdyby nie chcieli, to by przecież nie byli na politechnice...
W końcu Ślubny się wkurzył, zwerbalizował również moje myśli... Wyrodni rodzice... Chłopcy trochę się opamiętali, ale niesmak pozostał...
I KOMPLETNIE, ABSOLUTNIE nie mam ochoty na jakiekolwiek święta. Do szału doprowadzają mnie tzw. "świąteczne" reklamy. Od organizacji Wigilii oczywiście nie udało mi się wykręcić. Niby niedużo- bo tylko brat z rodziną i pewnie teściowa- ale z roku na rok mam coraz mniej chęci na przygotowania. Najchętniej przespałabym 3 dni... A w tym roku się nie da, bo nie dość, że święta kiepsko wypadają, to w pierwszy dzień idę na 8. do pracy. Co prawda tylko na 6 godzin, ale... I zapowiedziałam, że nigdzie i w żadnych gości nie idę. Jak Ślubny i reszta rodziny chce- to niech idą sami.
Jestem okropna, wiem... Ale tak po cichu się przyznam, że mam nadzieję, że wirus zniechęci potencjalnych gości. Nawet tych wigilijnych...
No bo dzieci to myślą, że rodzice wszystko wybaczą i zaakceptują. I ze zdziwieniem przyjmują fakt, że rodzice mogą mieć nieco inne poglądy
OdpowiedzUsuńNie jesteś wredna ani wyrodna, jesteś asertywna lub starasz się być, a to niełatwe...
OdpowiedzUsuńjotka