wtorek, 30 listopada 2021

37/2021

Dopadło i mnie jakieś choróbsko. "Pełzające" przeziębienie. Takie najbardziej wkurzające, bo zamiast się rozkręcić i przejść, to eskaluje w tempie żółwia... Zaczęło się  od obrzydliwego bólu głowy, popołudniami, tak ze cztery- pięć dni. Potem ze trzy dni drapało mnie w gardle- rozpędziłam czymś do ssania. Jak się skończyło gardło- wlazło na zatoki. Ale też nie jakoś spektakularnie. Ot- pobolewanie szczęki na górze, troszkę przytkany nos, katar- pociekło mi z nosa pół dnia, na trochę stępiło węch. I od dwóch dni sobie pokasłuję. Raz słabiej, raz mocniej. Zero gorączki i innych objawów. Do pracy oczywiście chodzę, bo nie mam pretekstu, żeby nie iść. Zresztą- nie czuję się jakoś tragicznie źle, najbardziej cierpi mój wrodzony leń... Dzisiaj się wkurzyłam i zrobiłam test- oczywiście wyszedł negatywny, bo jaki miał by wyjść? 

Nie chciałabym powtórki ze stycznia przed trzecią dawką... Albo zrobiłam test za późno? Pozostańmy jednak przy wersji z przeziębieniem... 



1 komentarz:

  1. Oby to była infekcja, ale jakaś dziwna...a może teraz wszystkie infekcje są dziwne?

    OdpowiedzUsuń