poniedziałek, 27 września 2021

30/2021

 

Przede mną trudne 5 dni. Tych ostatnich przed urlopem.

Niestety (a może stety?) nie lecimy na Fuerteventurę. Co w związku z bardzo dynamiczną sytuacją na LaPalmie chyba wyszło dobrze. Niby na Fuertę nie docierają na razie pyły z Cumbre Vieja, ale w razie zmiany kierunku wiatru- kto wie? Straszne są zdjęcia stamtąd, straszna jest niszczycielska siła żywiołu.

Lecimy dużo dalej. Trzeba upaść na głowę, żeby w dobie covida lecieć poza Unię Europejską, poza Europę, ba- przez ocean... Obawiam się klimatu, jedzenia, zemsty lokalnego bóstwa... I tego, że oczywiście wylądujemy w "polskiej" strefie, bo kierunek- ze względu na cenę- oblegany... Niby walizka wstępnie ogarnięta, ale przy obecnych temperaturach jakoś trudno powstrzymać mi się przed spakowaniem drugiego polara, dżinsów i ciepłej kurtki. Jeszcze tylko czytnik do naładowania. Przeżyć tydzień w pracy. Dokończyć trzeci sezon "Sex education" (mocny jest... na początku trzeciego odcinka miałam skojarzenia z filmem "Another brick in the wall").  

I już...

 

7 komentarzy:

  1. Ostanie dni przed urlopem dłużą się strasznie, więc trzymam kciuki, ale i przyjemność większa będzie.
    jotka

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozostaje życzyć udanego urlopu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpoczywaj, nabieraj sił, ciesz się życiem i ciepłem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Polskie strefy teraz są w każdym kierunku. Ty skoncentruj się na świetle i temperaturze. Palmy są tam równie cudne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Może nie będzie źle, czego życzę z całego serducha!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale gdzie, ale GDZIE??? Dominikana? Kuba? Bahamas? I tak zazdroszczę :) Baw się dobrze!

    OdpowiedzUsuń