Zaszczepiona. W końcu. Dzisiaj, 2. dawką Astry. "Załapałam się" na najdłuższy możliwy odstęp między dawkami, bo nasz wspaniały "rząd" nie mógł się zdecydować, jakie robić przerwy. Po "tylko" 1,5h oczekiwania w kolejce. Są dni, kiedy wszystko idzie bardzo sprawnie, zapisy na konkretne godziny- tak jak 2. dawka Ślubnego. I są dni takie jak dzisiejszy, ludzie w kolejce twierdzili, że i tak szybko, bo poprzednio czekali po 4 godziny. Ale już po. A na IKP mam wszystkie zaświadczenia o zaszczepieniu i za 14 dni mogę sobie wyjechać za granicę bez testów. Nie wszędzie, ale zawsze jakieś kierunki mam odblokowane. Mam nadzieję, że nie będę miała takich objawów, jak po pierwszej dawce. Na wszelki wypadek jutro wzięłam wolne. A w czwartek do pracy... tak wypadło. Na razie rozpiera mnie energia, poukładałam książki w szafce, może jeszcze coś posprzątam? Albo nie... poczekam, aż mi przejdzie 😉
A teraz bajka na potrzeby chwili. Oto nowa wersja. Aktualna.
Pierwszą dawkę mieliśmy z MS 31 marca, na drugą czekamy do 16 czerwca. Ale co tam, aby wreszcie przebrnąć przez to. Chciałabym dostać takiego kopa energii ;) Po pierwszej Astrze głowa mi pękała, może po drugiej rzucę się na sprzątanie zaległości? Wszystkiego najlepszego!
OdpowiedzUsuńJa prawie identycznie: 1. dawka 15 kwietnia, 2. będzie 1 lipca. Czyli też odstęp 11-tygodniowy. Nie wiem, jak długi miała właścicielka bloga.
UsuńOdpowiadam na niezadane pytanie ;) Astra: 1. dawka 16.03, druga- 1.06. Odstęp z gatunku maksymalnych, druga dawka zniesiona lepiej niż pierwsza. Tzn wieczorem zrobiło mi się zimno (absolutnie bez gorączki), nie spałam dobrze (1 noc) (ale i tak lepiej niż po pierwszej), a ramię boli do tej pory- szósty dzień. Nic, z czym nie można sobie poradzić ;)
Usuń😀😀😀
UsuńWierszyk tez do mnie dotarł na telefon, świetny!
OdpowiedzUsuńNie wiem właśnie od czego to zależy, że raz nie ma kolejek, innym razem są kilometrowe, a ludzie nadal jeżdżą po całej Polsce.