Zwolnienia ciąg dalszy, kaszel- nie aż tak bardzo uciążliwy, ale jednak- nadal się utrzymuje. Dostałam skierowanie na rentgen. Dzisiaj rano mąż mnie zawiózł, musiałam trochę poczekać i wrócić na piechotę. Dość daleko (???- wcale nie...) tak z 1,5 km po mieście, w miarę odśnieżonymi chodnikami. Pogoda piękna, słońce, mróz, sama przyjemność. Nigdzie mnie nie goniło... Tylko... myślałam, że nie dojdę. Tempo żółwia na spacerze, a i tak pod koniec trasy czułam się bardzo zmęczona i złapałam zadyszkę. 1,5 km szłam 40 minut... Na swoje 4. piętro wchodziłam "na raty"... W domu i na krótkich spacerach po osiedlu tego nie czuję, ale jednak coś jest nie halo... Albo wychodzi brak kondycji i siedzenie w domu. Albo po części jedno i drugie...
Na moim terenie jest bardzo dużo potwierdzonych przypadków zachorowań i zgonów. Najgorsze jest to, że jest to loteria. I nie wiadomo, od czego zależy, czy będziesz mieć przebieg łagodny czy z tego nie wyjdziesz... A do tego jakieś 3/4 osób nawet mających ewidentne objawy nie zgłasza się na testy, bo nie chce uziemiać kwarantanną rodziny i współpracowników. Więc takie osoby trochę siedzą w domach, ale oficjalnego zakazu wychodzenia nie mają... W lekkich przypadkach objawy mijają po dwóch- trzech dniach, i co..? Jestem zdrowy... "Pójdę po bułki, założę maseczkę, nie będę się zbliżał do pani w sklepie, zapłacę kartą, nikogo nie zarażę, pracuję zdalnie..." Nikogo nie zarażę???!!! Kogo ze znajomych nie zapytam, to chorował na coś podobnego... A testy zrobiła może 1/4...
Zaczęłam czytać Joannę Jax, "Narodziny gniewu" i wsiąkłam na amen. I pewnie nic tu nie napiszę, dopóki nie skończę całości, a tego jest już w tej chwili kilkanaście tomów. Nie wiem, czy jak Agajoz nie ominę części o zsyłkach do Rosji, ale na razie nastawiam się na wszystkie części.
Okropnie Ci współczuję tego pocovidowego zmęczenia. Niestety bywa ono częste i niezależne od ciężkości przebiegu choroby. Mam nadzieję, że wkrótce minie i zaczniesz cieszyć się życiem.
OdpowiedzUsuńJoannę Jax, jak wiesz, bardzo lubię, wręcz uważam za jedną z najlepiej piszących autorek obyczajowo- historycznych, więc dużo miłych chwil przed Tobą. Na te części o Syberii ciągle zbieram siły, na pewno są równie dobre jak wszystkie pozostałe, ale jakoś tak nie mogę...
Jeszcze raz zdrowia, dużo sił i miłego czytania
Przeczytałam cały cykl Joanny Jax Zemsty i przebaczenia i choć całościowo podobała mi się, to uważam, że poszczególne częsci są nierówne. Ale faktycznie wciągająca opowieść, chociaż no momentami jest słabsza, mało wiarygodna. Tej autorki polecam dwutomowy cykl Dziedzictwo von Becków - moim zdaniem lepsze niż Zemsta i przebaczenie.
OdpowiedzUsuńKolega z pracy, który przeszedł covida (w sumie jedyny z mojego bliskiego otoczenia), też skarży się na zmęczenie. I sieczkę w głowie.
OdpowiedzUsuńPrzytulam i wspomagam myślami jak mogę.
OdpowiedzUsuńWłaśnie kończę "Archipelag GUAG" i nic mi już niestraszne.
Współczuję i życzę stuprocentowego powrotu do normalności!
OdpowiedzUsuńOstatnio czytałam trylogię Wasilija Aksionowa: Pokolenie zimy, Wojna i więzienie, i więzienie i pokój. Rzecz o czasach Stalina i Łagrów na Kołymie. Polecam!
Brak mi jednego z tych tomów i pod tym pretekstem nie czytam, no bo jak :) A już ładnych parę lat czekają...
UsuńObyś szybko wróciła do formy, szczerze Ci tego życzę.
OdpowiedzUsuń