Jestem cały czas na zwolnieniu. W tym roku w pracy byłam 3 dni... (w tym 1.01. na dyżurze dziennym...).
Cały czas jestem zmęczona. Ot tak- przy najprostszych czynnościach domowych. Rozregulował mi się zegar dobowy. Podsypiam popołudniami, potem nie śpię do 1.-2. Mój lekarz prowadzący w covidzie nie dostał przedłużenia umowy zlecenia na luty- poprosiłam jednak kolegę o przedłużenie zwolnienia. Co będzie dalej? Powinnam zrobić prześwietlenie, chciałabym się - jednak- zaszczepić, ale przy moim obecnym samopoczuciu- czarno to widzę... Niby badania typowe dla "pocovidowca", ale w sumie czuję się gorzej, niż przed tym nieszczęsnym powrotem do pracy na 2 dni. Covid to g... jakich mało, naprawdę...
Szef męża ma pietra i z tygodnia na tydzień przedłuża mu pracę zdalną, żeby się jak najdłużej nie pokazywał w firmie. Co przy wczorajszej pogodzie (zawieja, że świata nie widać) jest co najmniej pożądane... Podejrzewam, że dojazd w jedną stronę to by była stracona godzina do półtorej.
A jak mi tak niezbyt- to się kładę i czytam. Przeczytałam cykl Mroza o Sewerynie Zaorskim- według mnie- mimo bardzo ciężkiego tematu- drugi tom najlepszy. Przeczytałam sagę Edyty Świętek "Spacer Aleją Róż"- lubię takie klimaty, ale zdecydowanie muszę je sobie dawkować, żeby mi się nie znudziło. Na poprawę humoru- już dawno- "Cud miód Malina" Anety Jadowskiej- opowiadania o wiedźmach z rodu Koźlaczek. Rewelacja i optymizm. Mimo tego, że niektóre opowiadania mają trochę cięższy kaliber. Jak ktoś chce zacząć przygodę ze światami fantastycznymi- polecam, nie zawiedzie się.
I kolejna rzecz na poprawę humoru- Marta Kisiel "Dywan z wkładką". Ja Martę Kisiel biorę w ciemno, a to jest najczystsza komedia kryminalna. Niektóre teksty na pewno wejdą do rodzinnego użycia (gacie!!!). Po prostu- jak do tej pory- mój nr1 w 2021. roku.
Z kryminałów- wczoraj skończyłam "629 kości". Chyba oczekiwałam czegoś trochę innego. Zaczyna się mocno, potem w czasie śledztwa wychodzi wątek społeczny, a zakończenie jest otwarte na ciąg dalszy i trochę rozmyte... Ot- średnia strefa stanów średnich. Ale po zeszłorocznych trylogiach Piotrowskiego, Gorzki i Szamałka wszystko wydaje się jakieś takie... ja wiem- mało porywające? Bo tamci autorzy zawiesili poprzeczkę naprawdę bardzo wysoko. Tylko jakoś nie mogę się przemóc i zacząć czytać Kościelnego... Z pół roku temu zaczęłam "Zwierza" i mi nie podszedł, może teraz będzie miał lepszy czas?
Kryminały przeplatam literaturą "babską". Trafiłam na Lilianę Fabisińską i cykl "Jak pies z kotem". Czytało się bardzo przyjemnie, jest tam wszystko, łącznie z wątkami kryminalnymi, tajemnicami, miłością, zdradą... Naprawdę ciekawe i polecam, choć to nie nowość :)
Z literatury tzw. "innej" polecam Michała Rusinka "Zero zahamowań". Analizy tekstów popularnych piosenek. Rewelacja. I disco polo i rock i "piosenka zaangażowana". Żałuję tylko, że Autor nie pokusił się o rozłożenie na czynniki pierwsze tekstu "Miłości w Zakopanem". A może nie było czego rozkładać??? Polecam!
O książkach w sumie nie pisałam ponad pół roku... Było ich dużo więcej, część przeczytana i zapomniana...
My po covidzie (chorowaliśmy w październiku) właściwie do takiej pełnej formy nie wróciliśmy do tej pory. Nie chorowaliśmy jakoś szczególnie ciężko - tzn. bez problemów oddechowych i bez kaszlu. Mąż np. ma słabszą kondycję - co widzi podczas biegania. Prowadzimy w sumie dość zdrowy tryb życia - zdrowe żarełko, suplementacja itd. Ale niestety, ten wirus naprawdę drenuje organizm z sił.
OdpowiedzUsuńZ pozostałości u mnie nadal do pełnej normalności nie powrócił zmysł węchu - jestem mniej wrażliwa na zapachy niż przed covidem.
Też z niecierpliwością czekamy na swoją kolej szczepienia...
U mnie w najbliższej rodzinie nikt nie chorował, a ja mam termin szczepienia za tydzień! Spokojnie czekam. Ważne, aby nie było powikłań po!
OdpowiedzUsuńGdyby nie książki, to chyba bym zwariowała w mej samotni! Choć nie narzekam, z Progeniturą to normalka, że sie czasami widujemy.
Pełnej zdrowotności życzę!
Pozdrawiam serdecznie 😊
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że w miarę szybko wrócisz do formy. Szczepienie- najrozsądniej podobno po koło 3 miesiącach
OdpowiedzUsuńTaka też jestem słaba, mnie lekarz pulmonolog kazała dużo chodzić, nie przemęczać się , ale miarowym krokiem iść, miałam robiony tomograf ale nic tam złego nie ma.
OdpowiedzUsuńO, tak bardzo się cieszę tymi recenzjami.... Uwielbiam czytać z polecenia☺️ Dziękuję 👏
OdpowiedzUsuńBiedactwo, strasznie współczuję.
OdpowiedzUsuń