poniedziałek, 4 maja 2020

17/2020


Rzadko się ostatnio odzywam, ale chwile takie jak ta praktycznie się nie zdarzają. Otóż... moi panowie wybyli na spacer, wszyscy i każdy osobno. A ja korzystam z chwili swobody i piszę...

Mam gigantyczne zaległości czytelnicze do opisania, jeszcze muszą poczekać. Dla szukających czegoś kryminalnego i wciągającego polecam na szybko Tess Gerritsen i jej serię "Rizzoli i Isles". Rzadko się tak zdarza, ale tam praktycznie z tomu na tom jest coraz lepiej...

Ostatnio nawet czytanie niezbyt mi idzie... Zamiast tego poza moimi zwykłymi serialami na FOX- Chirurgami, Rezydentami i 911- obejrzałam na Netflixie 3 sezony "Stranger Things" i 1. sezon "Trapped". Diametralnie różne. Pierwszy- skrzyżowanie "Archiwum X", "Miasteczka Twin Peaks" i "Cudownych lat". Mieszanka piorunująca, ale jak ktoś się boi ciemności, nie radzę oglądać w samotności. Doskonałe kino rozrywkowe, polecam bardzo fanom gatunku i nie tylko. A drugi- "W pułapce"- produkcja islandzka, w której prawie nie ma akcji... i wciąga BARDZO! Są trupy, jest śledztwo, są lodowate krajobrazy... I mieszkańcy małego miasteczka, z których praktycznie każdy skrywa jakąś tajemnicę. Też polecam, ale jak ktoś ma skłonności do depresji w związku z sytuacją i zamknięciem- ostrożnie. Zaczynam doceniać to, że żyjemy w innej szerokości geograficznej, niż Islandia, bo zimno się robi od samego patrzenia.

Od zeszłej soboty przez półtora tygodnia miałam odsypiać, wygrzewać się na ciepłej plaży, czytać i o niczym nie myśleć...  Niestety, nie udało się... Plus sytuacji jest taki, że duże biuro podróży zgłosiło się z możliwymi rozwiązaniami sytuacji zanim w ogóle zaczęliśmy o tym myśleć... Mamy jeszcze rezerwację na drugą połowę września. Też za granicę, ukochana Fuerteventura... Zaczynam się liczyć z tym, że w tym roku tam nie polecę... Sytuacja jednak nie nastraja optymistycznie...

Mam wrażenie, że ludzie jakoś się do wirusa przyzwyczaili... Czy tylko ja mam jeszcze opór przed wejściem do sporego sklepu jeśli widzę, że w środku kręcą się ludzie? Bo mimo ograniczeń mam wrażenie, że ludzi w sklepach jest po prostu za dużo... Zakupy- bardzo wczesnym rankiem albo późnym wieczorem robi mąż. Pracuję w przyłbicy i rękawiczkach, praktycznie po każdym pacjencie dezynfekuję wszystko co się da. Mam już chyba lekką paranoję... Niby epidemiologicznie w okolicy jest lepiej, ale... Jak się mieszka w jednym z powiatów, który przoduje od samego początku w ilości zakażeń i zgonów i do tego pracuje tam, gdzie pracuje- to lekki pier...lec na punkcie odkażania jest chyba uzasadniony... Przesadzam? Im dłużej to wszystko trwa, tym bardziej się boję... Mimo, że - teoretycznie- jest lepiej?

I zastanawiam się, jak to będzie, kiedy wirus "sobie pójdzie". Bo na pewno będzie inaczej...


8 komentarzy:

  1. Na pewno będzie inaczej, bo chyba inflacja zagraża nielicha, i z wodą będą kłopoty! Ech - czasem strach się bać!
    Ale żyć trzeba jakoś, i tyle!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno będzie inaczej. Swój wyjazd majowy już przełożyłam (za rok). Wrześniowy - padła sugestia biura, że można przesunąć. Pewnie tak zrobię. Jest jeszcze czas, ale nie liczę na cud...
    Będzie inaczej. Boję się, że nasz kraj nie udźwignie tego finansowo i zdrowotnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie z czasem przyzwyczaimy się, jednak dobrze że dezynfekujemy nawet więcej niż trzeba bo ja nie widzę by było lepiej. Przypadków zakażeń wcale nie mało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tess własnie skończyłam, super była, niestety nie mam więcej...
    Próbujemy oglądać filmy na Netflixie, ale trudno znaleźć coś ciekawego.
    Do galerii nie spieszno mi, żadna przyjemność obecnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do centrów handlowych się nie wybieram, bo nie mam po co. Co potrzebowałam to kupiłam przez internet. Spożywczy, jeden i ten sam od dwóch miesięcy, odwiedzam raz na 10-14 dni i z takim przyzwyczajeniem chciałabym już zostać na zawsze:) Trapped obejrzałam, z zainteresowaniem, choć nie uzyłabym określenia, że mnie wciagnal. Jednak ani razy nie chciałam rzucić oglądania, a to sukces. Policja na Islandii chodzi bez broni:) Serial imponuje, jeśli się go przyrówna do niestrawialnych amerykańskich jatek.
    Brak urlopów to także i mój ból, wielki ból, współczuję Tobie i sobie, że nam przechodzi koło nosa, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  6. przy ostatniej bytności w sklepie też czułam duży dyskomfort, moim zdaniem ludzi na raz było za dużo, nikt nie pilnował wejść

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie odwrotnie. Widać spore rozluźnienie. Dziewczyny ściągają rękawiczki i maseczki. Przyłbic nie miałyśmy bo mamy solidne szyby.Ja nie ściągam ale jakoś przesadnie się nie boję.
    Do centrum handlowego poszłabym chętnie dla higieny psychicznej i pilnej potrzeby zakupienia kilku artykułów. Ale jednak rozsądek podpowiada, że jeszcze nie pora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lepiej nie jest na pewno, współczynnik reprodukcji wirusa wciąż wyższy od 1, a władza sobie radośnie otwiera żłobki, przedszkola i galerie, byle przepchnąć kolanem wybory. Będzie z tego bomba epidemiologiczna, choć chciałabym się mylić.
    Do czytania polecam Zatruty ogród Alex Marwood - dawno nic mnie tak nie wciągnęło.
    A z seriali na Netfliksie, lekkich i na poprawę humoru, One Day At A Time (obyczajówka) i The Good Place (fantasy).

    OdpowiedzUsuń