wtorek, 29 października 2019

78/2019

W ramach ukulturalniania się - wybraliśmy się w zeszły piątek na koncert. Ciężkie brzmienia...
Zespół Archive. Uczucia... niejednoznaczne...
Po pierwsze- było zdecydowanie za głośno. Mam wrażenie, że natężenie dźwięku dostosowano do czegoś wielkości stadionu narodowego. A Torwar jest mimo wszystko zdecydowanie mniejszy. Ludzi też niedużo... Zajęta prawie cała płyta, ale miejsca siedzące zajęte tylko te naprzeciw widowni. Byłam sceptycznie nastawiona do "miejsc siedzących nienumerowanych", okazało się, że organizatorzy mieli rację i było to zupełnie niepotrzebne. Natężenie dźwięku momentami wręcz ogłuszało. A ponieważ zespół gra - ciężko określić?- elektronicznego rocka progresywnego z dużą ilością bębnów?- więc było głośno. Nawet bardzo. Zatyczek nie zabrałam, w pewnym momencie zwinęłam kulki z chusteczki higienicznej i wetknęłam w uszy...
Twórczości zespołu nie znam... poza "Again" i może jeszcze jednym czy dwoma znajomo brzmiącymi utworami- wszystko było nowe...
Sam koncert- to widowisko na skalę światową, laserowy spektakl ilustrowany "kosmiczną" muzyką- lub raczej - muzyka kosmosu plus światła... Wrażenie jakiegoś totalnego odlotu, obcości, bezmiaru pustki... Plotę trzy po trzy, ale tak to odbierałam... Miałam wrażenie bycia w wielkim kosmicznym teatrze, gdzie światło i muzyka to jedno... Poczucie, że artyści są rodzajem przekaźnika pomiędzy kosmosem a ziemią... Że życie gdzieś tam w tej czarnej pustce jednak istnieje i że obcy chcą nam coś przekazać za pomocą tej muzyki i tych świateł... Niesamowite, nieziemskie doznania...

(Natomiast na biletach mogłyby być ostrzeżenia, że na koncercie będą migoczące światła, mogące u osób wrażliwych wywołać napad padaczkowy. Zresztą- może były przy kupnie biletów, ale nie zwróciłam na to uwagi... Nie to, żeby mi to przeszkadzało, ale ostrzeżenie być powinno...)

Tak właściwie to nie wiem, na czyj koncert chciałabym pójść... W październiku był jeszcze koncert Chris de Burgha i Erosa Ramazottiego, trochę żałuję tego ostatniego... Za chwilę będzie Sarah Brightman, ale akurat ten dzień odpada z przyczyn różnych... No i obejrzałabym Stinga, ale niestety wyjazd do Krakowa 2.11  do Tauron Areny też nie wchodzi w grę. A jak popatrzyłam sobie właśnie na ceny biletów, to mnie lekko wgniotło w fotel...  Od 638 PLN/sztukę do 3200 z dostępnych, a były takie i po 4000. Nie jestem aż taką fanką...

Zresztą ostatnio w ogóle praktycznie nie słucham muzyki. Jak siedzę sama- delektuję się ciszą, nie gra radio ani telewizor. A płyt nie chce mi się włączać... Stacje radiowe "do słuchania" typu rockradio albo eskarock nie odbierają w moim grajdołku. Słuchanie na laptopie według mnie za bardzo kaleczy dźwięki... Kiedyś na okrągło leciała Trójka... Odkąd została "trujką"- przestaliśmy w ogóle włączać radio...


9 komentarzy:

  1. Z PR 3 (i ogólnie z radiem, i muzyką) u mnie tak samo. Tylko do jazdy na rowerku stacjonarnym.

    OdpowiedzUsuń
  2. A u mnie tylko RMF Clasic! Polecam! Spokojnie i nienachalnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mi się marzył Sting, ale ceny biletow mnie zablokowaly 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Erosa chętnie posłuchałabym na żywo, kiedyś dużo włoskiej muzyki słuchałam

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie jedynie LP3 i sjesta. I czekam zawsze na ten czas kiedy puszczają muzykę ciszy, teraz np. 1.11.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oferta jest spora, ale albo mam za daleko i koncert w dzień powszedni, albo wykonawca nie pasuje, dawno nie byłam nawet w kinie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie ostatnio irytuje, że stacje typu Meloradio, Radio dla Ciebie i inne grające przeboje nieco starsze, grają nie tylko to samo ale do tego w kółko. Przyznam, ze słucham tego raczej w samochodzie ale tak czy owak chyba za drogie są prawa autorskie. dziś zirytowało mnie po raz setny granie przebojów z Dirty Dancing, które lecą co o rusz....

    OdpowiedzUsuń
  8. Cisza oczyszcza. Pozwala zapomnieć a potem usłyszeć pierwszy raz to czego za wiele było . Pozwala wyrzucił płytę albo kupić wyrzucona raz jeszcze.
    Nie byłam nigdy na koncercie ze stoperami w uszach.
    Nie byłam na zbyt drogich. Ile by Sting ,musiał zapłacić za mój koncert... pewnie go nie stać więc jesteśmy kwita.

    OdpowiedzUsuń
  9. Archive! Zazdroszczę, bo bardzo lubię tę grupę! Ale do mnie nie przyjeżdżają.
    Chrisa de Burgha też lubię. I też do mnie nie przyjeżdża.
    Dobrze, że choć Mark Knopfler był, to udało mi się posłucha cna żywo. I od czerwca trwam w zakochaniu. Do koncertu było to tylko uwielbienie ;)

    OdpowiedzUsuń