środa, 23 października 2019

77/2019


Co się odwlecze, to nie uciecze. W końcu przyszedł czas na zaległy wpis o urlopowych lekturach. W sumie będzie krótko i pod hasłem: "Zaległości kryminalno- sensacyjne po polsku".
W samolocie- trzecia część historii Przemysława Borkowskiego o psychologu Zygmuncie Rozłuckim- "Widowisko". Po poprzednich dwóch spodziewałam się chyba czegoś bardziej wciągającego. Dość, że mniej więcej w 1/4 książki zaczęłam typować sprawcę- i okazało się, że słusznie. Sam ten fakt dosyć mocno zaważył na ocenie. Do przeczytania, jak ktoś zna poprzednie części cyklu.
Potem- druga część "Kryształowych" Joanny Opiat-Bojarskiej "Łatwy hajs". Książka brutalna, mocna i wulgarna, nie dla wrażliwców. Zakończenie- zaskakujące i przygnębiające... Jak się wejdzie do półświatka, to nie ma odwrotu... Powtórzę się, że kontrast pomiędzy tym jak Autorka wygląda- a jak pisze- jest wielki... Bo Autorka to drobniutka, filigranowa blondynka.  Tym większe ukłony za rzetelne rozeznanie i "wejście" w klimat niezbyt legalnych interesów. Polecam i na pewno sięgnę po ciąg dalszy.
A potem już "poszedł hurtem" mój największy wyrzut sumienia od paru urlopów. Mianowicie Katarzyna Puzyńska i cztery (TAK!) ostatnie (wtedy ostatnie) tomy sagi o Lipowie. "Dom czwarty"- to powtórka, ale musiałam odświeżyć, bo niedużo pamiętałam, "Czarne narcyzy", "Nora" i "Rodzanice". I przyznam się, że czytane w takiej dawce naprawdę robią wrażenie. W tamtych okolicach naprawdę muszą być jakieś cieki wodne czy inne przepływy energetyczne... Bo żeby na tak małym obszarze skoncentrować taką ilość zła i patologii? Oczywiście wiem, że to fikcja literacka, a okoliczni mieszkańcy w rzeczywistości są dumni z reklamy, jaką zrobił im cały cykl. Niemniej ciarki trochę po plecach chodzą... Kto czytał poprzednie części- po te też sięgnie, a kto się nie dał przekonać- to raczej się nie przekona... Ostatnio koleżanka "mało czytająca" zapytała mnie, czy "Motylek" się rozkręci, bo jest w połowie i jakoś tak... nic?  No cóż... jak się spodziewała jakichś spektakularnych pościgów za zabójcą, to nie ten adres... U mnie na bardzo wysokim miejscu w kolejce czeka jeszcze najnowszy "Pokrzyk", ale to jego wina, że się nie załapał na urlop ;)
Odnośnie wciągających lektur- przyszedł czas również na dwa przedostatnie tomy "Chyłki" R. Mroza- "Kontratyp" i "Umorzenie". Cóż... chora Chyłka w Himalajach już dawno została obgadana w internetach, przemilczmy zatem... Przyjemność z lektury obu tomów jednak była. Dużo większa, niż w przypadku "Hashtagu" tego samego autora. Jakoś mi zupełnie nie podeszła akcja, bohaterka irytująca do granic... Ale to moje prywatne odczucia, zapewne znajdą się tacy, którym się ta lektura bardzo podobała. Dla mnie- niekoniecznie... Nowa "Chyłka" czeka w kolejce, a lada moment będzie jeszcze drugi tom "Behawiorysty"...
Zaległości ciąg dalszy... Małgorzata Rogala. Jedna część historii Celiny Stefańskiej- "Cenny motyw", i jedna Górskiej i Tomczyka- "Punkt widzenia". O ile pierwsza idealnie wpisuje się w klimat wakacyjny, o tyle druga mną wstrząsnęła. I to prawda, że punkt widzenia zależy od... (dokończcie sobie...). O ile początek wywołuje współczucie i żal- w miarę rozwoju historii nasza (jakakolwiek) sympatia znika... Autorce udało się to w sposób wręcz genialny. Spuentować można tylko tak, że za wszystko kiedyś trzeba będzie zapłacić... W ogóle Autorka nie stroni od bardzo trudnych tematów, czekam bardzo na najnowszą "Cichą noc".
Z kontynuacji- jeszcze "Mgła" Marcina Ciszewskiego. Mgła, samolot, katastrofa, zamach... brzmi znajomo? To tylko słowa kluczowe są te same. Sama akcja na szczęście już nie. Chociaż... w trakcie lektury miałam wrażenie, że nie czytam fikcji literackiej, tylko reportaż... Takie delikatne ciarki pod skórą, że niestety to może nie być tylko i wyłącznie wymysł autora... Dla zainteresowanych- książka raczej nie sprawdzi się jako samodzielna część, za dużo jest tu nawiązań do "Wiatru", "Mrozu" i "Upału". Polecam najpierw nadrobić poprzednie części. Ale moim zdaniem warto.
Żeby nie było, że same cykle... Igora Brejdyganta czytałam już wcześniej, ale miała wielką ochotę na "Paradoks"- jego debiut fabularny, który wśród internetowych recenzentów uchodzi za najlepszy. I nie zawiodłam się. Bohater niejednoznaczny, z krwi i kości. Serialu nie oglądałam, ale Linda w roli Kaszowskiego to zdecydowanie "właściwy człowiek na właściwym miejscu". Książka powstała na podstawie scenariusza serialu, a ten wyglądał, jakby był "pod Lindę pisany". Serial zdecydowanie do nadrobienia, książka jak najbardziej warta uwagi.
I na koniec- coś zupełnie innego, żeby nie rzec bardziej "literackiego" w tym zalewie kryminałów. Chociaż jakiś tam wątek kryminalny też był. Mowa o książce Mariusza Czubaja "Około północy". Akcja zaczyna się w dniu pogrzebu Krzysztofa Komedy. Bohaterem jest kontrabasista, grający na pogrzebach. W tle- Warszawa tamtych lat, kluby, jazz, alkohol, zadymione sale... Klimat... ech... Właściwie nawet ciężko określić, "o czym" jest ta książka. Sam autor twierdzi w posłowiu, że to taka "książka- snuj", bardziej w klimacie, niż "o czymś". Najlepiej nie zastanawiać się, tylko chłonąć ją nie tylko umysłem, ale i sercem... Bardzo polecam!
Naprawdę 14 książek w 14 dni???!!! Dopiero teraz policzyłam... I same polskie ;) Patriotycznie się zrobiło, ale mamy naprawdę dobrych autorów.

Było tak jak lubię- leżak, parasol i czytnik. Czasem drink z palemką ;)
Za intensywniejszym zwiedzaniem oboje ze Ślubnym nie tęskniliśmy. Poza tym- przypałętał mi się jeszcze przed wyjazdem ból pięty, nie chciałam forsować nogi... Niestety po powrocie do pracy ból powrócił ze zdwojoną siłą... Tzw. ostroga najprawdopodobniej, powinnam pochodzić na zabiegi, ale nie mam kiedy. Więc jem silne prochy przeciwzapalne i mam nadzieję, że "się przydusi" i przejdzie...

A po powrocie- jak już pisałam- wciągnęły mnie polskie obyczajówki. "Stacja Jagodno"(x10) Karoliny Wilczyńskiej już skończona, i pierwszy "Rok na Kwiatowej" (x4) też. I Sylwii Trojanowskiej trylogia "Sekrety i kłamstwa" i tej samej autorki "A gdyby tak..." Zresztą już pisałam... Skończyłam też pierwszy tom z drugiego cyklu  "Roku na Kwiatowej"- "Zapach bzu". I przyznam się, że jestem tak zmęczona, jakbym sama musiała się opiekować czterema szczeniakami ;)
Chyba jednak już czas na coś bardziej krwawego ;)

Co na liście? "Pokrzyk" Puzyńskiej, "Wyrok" i "Iluzjonista" Mroza, "Klątwa" Czornyj, "Polowanie" Opiat-Bojarska, "Cicha noc" Rogali jak wyjdzie, trylogia Artura Borlika, trylogia "Kruk" Piotra Górskiego, "Małe Licho i anioł z kamienia" Marty Kisiel, "Fałszywy pieśniarz" Martyny Raduchowskiej (właściwie należałoby- z wielką przyjemnością- przypomnieć najpierw "Szamankę od umarlaków" i Demona luster")... I "Rok szczura" Marty Guzowskiej, i... i....

Starczy? I znów tylko i wyłącznie po polsku???!!!
A przydałoby się jeszcze coś Agaty Czykierdy- Grabowskiej przed spotkaniem autorskim. Chociaż boję się, że mi się nie spodoba, bo chyba nie jestem targetem dla jej książek. Czy ktoś może czytał i się wypowie?


8 komentarzy:

  1. Właśnie czytam nową Puzyńską.Widzę, że czytamy te same książki:) Czubaja nie czytałam,ale po takiej rekomendacji,muszę nadrobić.I podziwiam,że to wszystko w 14 dni, u mnie rozłożyło się na dłużej. Serdeczności jesienne posyłam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też czekam na "Pokrzyk"- tym razem Legimi mnie mocno zawiodło, nie ma w abonamencie. Ale ponieważ ciężko mi się teraz skupić na czytaniu, to poczekam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysłałam Ci na maila środek przeciwbólowy ;) Może się jednak skupisz ;)

      Usuń
    2. Dostałam, dziękuję. Zadziała na pewno

      Usuń
  3. Paradoks oglądałam, świetny serial, polecam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie mogę się zdecydować na książki Puzynskiej, wiele osób chwali, a ja kiedyś w radio usłyszałam jakieś czytane fragmenty i wcale mi nie leżały.
    Ciszewskiego czytam to samo co Ty, o Hashtagu mam podobne zdanie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam za czytanie, ja jakos nie moge się skupic nad ksiazką, nowosci nie znam, jak juz za coś sięgam,to nie jest to literatura z półek księgarni a z biblioteczki wlasnej lub kolezanki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja trochę daleko od Twoich książek, ale może dlatego, że z wiejskiej bilioteki korzystam. Ale przyznam, że starają się o nowości. Czasem niezłe perełki idzie "ustrzelić", co wcale nie takie łatwe, skoro czytelników ze okolicznych wiosek dość sporo!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń