sobota, 29 czerwca 2019

44/2019


Mamy lato w pełni.
A jak lato- to ja przy sobocie siedzę w pracy. Cały dzień. Bo szefowa pojechała na tygodniowy urlop... Siedzę... dobrze powiedziane, taka pora, pacjentów jak na lekarstwo... rozkręci się pewnie koło 18... Dobrze, że udało się wynegocjować skrócenie czasu pracy. Dobra i godzina, szczególnie wieczorem. Na czas nieobecności szefowej będzie mnie jeszcze wspomagać osoba "pożyczona" z drugiej apteki. Bo jeśli chodzi o zatrudnienie dodatkowego pracownika- cisza... Ogłoszenie jak wisiało- tak wisi, efektów brak... Mam wrażenie, że szefowa uparła się na 2 czy 3 osoby ze środowiska, a że one akurat nie chcą przyjść... Na razie jeszcze jakoś się kręci, ale wolę nie myśleć o październiku czy listopadzie... i przełomie lipca i sierpnia, kiedy to szefowa wybędzie na dwa tygodnie. Mam nadzieję, że czas wakacyjny będzie czasem wakacyjnym i nie padnę wtedy na twarz..

A mogło być tak pięknie... Bo chłopaków nie ma, chata wolna... Ślubny wyjechał na tydzień nad morze "odciąć się" od roboty, Starszy siedzi w akademiku i "rzeźbi" inżynierkę, a Młodszy- jak to Młodszy- w rozjazdach. Zupełnie przypadkiem i mimochodem wyniki matury w rekrutacyjne formularze elektroniczne ma wpisać... matka :/  (Mama, wpiszesz? Dam ci hasła. Ja tak bym chciał jechać na ten rajd... - I oczy kota ze Shreka... Za miękka jestem...). A po odbiór świadectwa maturalnego do szkoły zamierza z upoważnieniem wysłać kolegę... Cóż... jego życie...

I na przełomie lipca i sierpnia sytuacja się powtarza. Szefowa na urlop, dzieci do Kostrzyna, a Ślubny z ekipą na kajaki. Znowu "ktoś będzie pracował, żeby odpoczywać mógł ktoś..."
Oby do września, wtedy moje dwa tygodnie... Może wtedy szefowa przemyśli fakt, że w tej superminimalistycznej obsadzie długo nie pociągniemy...

Od jutra ponoć znowu upały. Nie ma tego złego. W taką pogodę do klimatyzowanej pracy nawet się idzie bez większej niechęci. Tym bardziej, że w domu mam piekarnik. 4.piętro, południowa strona. Żaluzje, pozamykane okna i wiatrak niedużo dają...

I tak się to jakoś kręci... Nawet nie mam za bardzo o czym pisać, o książkach będzie osobno... Za jakiś czas... Weny brak...


4 komentarze:

  1. W te upały to nikomu nic się nie chce. Ja mam w piątek ślubowanie. Mam nadzieję, że się na nim nie rozpuszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to nie masz o czym? Ciekawostki z życia farmaceuty to też coś, przynajmniej dla mnie:-)
    Ja z kolei w domu mam lepiej, niż w pracy, wiatraczek, prysznic, relaks, wakacje to wakacje:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś ta szefowa w kulki leci, a co w sytuacji gdy Cię dopadnie jakieś przeziębienie dajmy na to w trakcie jej urlopu? Czy "pożyczona" osoba pociągnie kilka dni? Niedaleko nas wisi ogłoszenie w aptece, że szukają pomocnika aptekarza. Koleżanka była pytać - etat pełen, ale pensja niska i odpowiedzialność majątkowa za rozkładany (drogi) towar. Nie ma chętnych w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  4. O! Spotkam się z Twoimi dziećmi w Kostrzynie :)))))

    OdpowiedzUsuń