Witajcie w Nowym Roku :)
Zachciało mi się wczoraj koncertu w stolicy. Analogicznego do zeszłorocznego. Nauczeni doświadczeniem wybraliśmy się gruuuubo wcześniej, żeby znaleźć miejsce do parkowania w okolicach domów centrum, ewentualnie placu Powstańców Warszawy.
I co? I g...
Wszystko jest rozkopane, pozamykane, bo robią "nowe place". W okolicach Filharmonii był płatny parking, liczyliśmy na niego. Już go nie ma, przebudowa, zero ogólnodostępnych miejsc parkingowych. Parkowanie tylko dla pojazdów z jakimiś kodami i straż miejska krążąca wokół i zakładająca "buty" na niesubordynowanych kierowców. No żniwa po prostu. Przypominam- wczesne niedzielne popołudnie, zero pojazdów budowy. Nie można by było tych miejsc "włączyć do puli" w weekendy? Tym bardziej, że tam naprawdę NIE MA gdzie zaparkować. Cudem stanęliśmy wzdłuż Świętokrzyskiej, po stronie pałacu. Bo ktoś akurat wyjeżdżał...
Pogoda wybitnie niezachęcająca do spacerów, deszcz ze śniegiem, wiatr... Ślisko jak pierun, bo oczywiście po co odśnieżać chodniki? A chodniki z czegoś lastryko-marmuropodobnego, śliskie do n-tej potęgi... A na ścieżkach rowerowych, wykorzystywanych głównie przez dostawców jedzenia- suchutki asfalt... Czuję się sterroryzowana przez rowerzystów, bo widać, że nawet zimą o nich się dba, o pieszych wcale. Po wyprowadzce dawno temu ze stolicy coraz rzadziej tam przyjeżdżam. Owszem, widzę zmiany na plus, ale po wczorajszym dniu jeszcze bardziej czuję się zniechęcona do odwiedzin.
Chcieliśmy coś zjeść przed koncertem. I żeby nie był to Mac ani inny fastfood. Mieliśmy w planach coś na Nowym Świecie, ale po godzinnym szukaniu miejsca parkingowego i "spacerze" na rozjeżdżających się nogach w zacinającym deszczu ze śniegiem weszliśmy po prostu do pierwszej otwartej knajpy na Świętokrzyskiej. Bo część restauracji czynna od 17.00. Tia... w niedzielę...
Generalnie- w planach jeszcze wizyta w stolicy w celach rozrywkowych w następny sobotni wieczór, tym razem "po drugiej stronie" Śródmieścia, bliżej centralnego. Czy też będzie taki armagedon z parkowaniem? Już nastawiam męża, że wyjedziemy jeszcze godzinę wcześniej, niż planowaliśmy... Bo też chcemy jeszcze coś zjeść "przed".
A potem już chyba moja noga nie postanie w w stolicy dłuuuuugo... Mam dość...
Sprawa parkowania zniechęca bardzo, czasem i pod hotelami płatne. Nawet ostatnio myślimy o podróżowaniu pociągami, by uniknąć podobnych sytuacji, a połączenia od nas dobre.
OdpowiedzUsuńTe wieczne remonty w centrach miast dobijają... :/ I najczęściej ciągną się w nieskończoność, co doprowadza nas, użytkowników, do kurwicy, niestety. Głaski!
OdpowiedzUsuńZnam ten ból. Zupełnie bez sensu budują te "place miejskie", z których i tak nikt nie będzie korzystał bo mieszkańcy uciekają ze Śródmieścia, a dla turystów, te "place miejskie" nie są żadną atrakcją. Byłam w zeszłym roku na analogicznym koncercie, ale mnie znudził i w tym roku odpuściłam. Ziuta - koleżanka po fachu.
OdpowiedzUsuń